Razer Death­stal­ker Chro­ma to kolej­ny pro­dukt fir­my Razer, któ­ry docze­kał się odświe­żo­nej wer­sji z dopi­skiem Chro­ma. Tym samym dołą­czył on do słu­cha­wek i myszek, któ­re ofe­ru­ją pod­świe­tle­nie Chro­ma ofe­ru­ją­ce pale­tę 16.8 milio­na kolo­rów.

Tym, co zdzi­wi­ło mnie w pierw­szej kolej­no­ści, to zasto­so­wa­nie w kla­wia­tu­rze kosz­tu­ją­cej, baga­te­la, 440 zł, mem­bra­no­wych przy­ci­sków, któ­re w tej kate­go­rii ceno­wej są już rzad­ko­ścią. Wie­lu pro­du­cen­tów decy­du­je się na mecha­nicz­ne prze­łącz­ni­ki Cher­ry MX lub wła­sne.

Od ponad roku testu­ję kla­wia­tu­ry mecha­nicz­ne i prze­sta­wie­nie się z powro­tem na mem­bra­nę z 2 mm sko­kiem kla­wi­szy nie było pro­stym zada­niem. Gra się bar­dzo przy­jem­nie, tak samo wyglą­da spra­wa z pisa­niem, lecz mnie bar­dziej do gra­nia przy­pa­da wyso­ki pro­fil kla­wi­szy

Czu­łem się, jak­bym pisał na lap­to­pie i przy­znam szcze­rze, nie wiem czy mi to odpo­wia­da. Death­stal­ker wypo­sa­żo­ny został w 104, nisko­sko­ko­we, w peł­ni pro­gra­mo­wal­ne kla­wi­sze, a każ­dy z nich za wyjąt­kiem spa­cji został pod­świe­tlo­ny.

Mimo mem­bran, Razer utrzy­mu­je, że jest to kla­wia­tu­ra dla hard­ko­ro­wych gra­czy — świad­czy o tym bar­dzo krót­ki czas reak­cji, moż­li­wość wci­śnię­cia 10 przy­ci­sków jed­no­cze­śnie oraz fakt, że wszyst­kie kla­wi­sze są w peł­ni pro­gra­mo­wal­ne, a makra mogą być im przy­pi­sy­wa­ne nawet „w locie”.

Kolej­nym ele­men­tem, któ­ry nie­co mnie zasko­czył, jest brak jakich­kol­wiek dodat­ko­wych kla­wi­szy ste­ru­ją­cych mul­ti­me­dia­mi – funk­cję tę peł­nią kla­wi­sze F z wci­śnię­tym przy­ci­skiem funk­cyj­nym, któ­ry ozna­czo­ny jest sym­bo­lem Fn. Inną spra­wą jest dba­łość o deta­le.

Chy­ba nikt inny nie przy­wią­zu­je aż takiej uwa­gi do deta­li jak Razer. Nie bez powo­du nazy­wa się tę fir­mę Apple w świe­cie pro­du­cen­tów sprzę­tu kom­pu­te­ro­we­go. Tutaj w peł­ni się zga­dzam – design i wyko­na­nie zasłu­gu­je na pochwa­łę.

Uwa­gę przy­ku­wa­ją roz­mia­ry oraz waga urzą­dze­nia. Nie­wiel­ka, poręcz­na i bar­dzo lek­ka kla­wia­tu­ra, w połą­cze­niu z oszczęd­nym w for­mę, ale przy­jem­nym dla oka desi­gnem, spra­wia wra­że­nie pro­duk­tu eks­klu­zyw­ne­go. Niska waga i kom­pat­ko­we roz­mia­ry poma­ga­ją w prze­no­sze­niu, jeśli np. Zde­cy­du­je­my się poje­chać na LAN par­ty. Dodaj­my do tego znacz­nie roz­bu­do­wa­ne opcje pod­świe­tla­nia kla­wi­szy i z miej­sca otrzy­mu­je­my pro­dukt, któ­ry nie tyl­ko dobrze dzia­ła, ale przy­ku­je też uwa­gę este­tów.

Kla­wia­tu­ra łączy się z kom­pu­te­rem za pośred­nic­twem 2 metro­we­go kabla USB, pokry­te­go gumo­wą powło­ką. Całość zwień­cza zamon­to­wa­na na sta­łe, poły­sku­ją­ca pod­pór­ka pod nad­garst­ki zdo­bio­na przez bia­łe logo fir­my Razer.

Na uwa­gę zasłu­gu­je opcja w ste­row­ni­ku, któ­ra pozwa­la skon­fi­gu­ro­wać dowol­ny kla­wisz. Są też inne usta­wie­nia, takie jak kolor, jasność, czy też sche­mat pod­świe­tle­nia( fala, oddy­cha­nie, czy też pod­świe­tle­nie sta­łe). Jeże­li nato­miast chce­my, żeby świe­ci­ły się tyl­ko strzał­ki ste­ro­wa­nia, taka opcja też ist­nie­je. Opcja makr, któ­rej nie trze­ba przed­sta­wiać gra­czom, też dzia­ła tutaj bez zarzu­tów. Ogól­nie rzecz bio­rąc apli­ka­cja Synap­se spra­wu­je się bar­dzo dobrze.

Razer przy­zwy­cza­ił już nas do tego, że dba o każ­dy szcze­gół i detal pro­duk­tów. W zasa­dzie jedy­nym minu­sem jest cena. 440 zł to dla mnie o 200 zł za dużo i tej ceny nie tłu­ma­czy nawet pod­świe­tle­nie Chro­ma.

Apli­ka­cja Razer Synap­se 2.0 skry­wa spo­ro cie­ka­wych usta­wień. Pod­świe­tle­nie może­my usta­wić na jed­no z 4 dostęp­nych try­bów:

  • Fala kolo­rów
  • Zmia­na kolo­ru
  • Sta­tycz­ne
  • Oddy­cha­ją­ce

Apli­ka­cja pozwa­la tak­że na syn­chro­ni­zo­wa­nie efek­tów pod­świe­tle­nia pomię­dzy róż­ny­mi urzą­dze­nia­mi Chro­ma poprzez jed­no klik­nię­cie. W ten spo­sób mysz­ka, head­set i kla­wia­tu­ra mogą świe­cić iden­tycz­nie, ide­al­nie zsyn­chro­ni­zo­wa­ne.

13

Po ponad dwóch tygo­dniach codzien­ne­go uży­wa­nia Death­stal­ke­ra stwier­dzam, że to solid­ny sprzęt, jed­nak brak mecha­nicz­nych prze­łącz­ni­ków w kla­wia­tu­rze za ponad 400 zł to nie tyle prze­ocze­nie, co po pro­stu nie­do­pusz­czal­ne zja­wi­sko. Może to wyni­kać z mojej subiek­tyw­nej pre­fe­ren­cji do wyż­szych kla­wi­szy oraz wyraź­nie zazna­czo­ne­go sko­ku, jed­nak nie zmie­nia to fak­tu, że rynek e‑sportowy szyb­ko zwe­ry­fi­ko­wał, że na wyso­kim, pro­fe­sjo­nal­nym pozio­mie, mem­bra­now­ce nie mają racji bytu.

Zda­ję sobie spra­wę, że wie­lu gra­czy nie zda­je sobie spra­wy z tego, jakie typy prze­łącz­ni­ków znaj­du­ją się w ich kla­wia­tu­rach i czym róż­nią się mem­bra­now­ce od mecha­ni­ków, jed­nak nie mogę oprzeć się wra­że­niu, że Razer chce wyko­rzy­stać ich nie­wie­dzę do zaro­bie­nia paru dolców.

Z dru­giej stro­ny wiem rów­nież, że nie każ­dy potrze­bu­je mecha­ni­ka i dla tych osób Death­stal­ker w zupeł­no­ści wystar­czy – ze swo­imi mem­bra­no­wą tech­no­lo­gią, 2mm sko­kiem kla­wi­szy, świet­nym desi­gnem, smu­kłą budo­wą i wie­lo­ma opcja­mi pod­świe­tle­nia. Dla­te­go przed zaku­pem, radzę zwe­ry­fi­ko­wać swo­je potrze­by.

Kla­wia­tu­rę do testów uży­czyła nam fir­ma Razer.