Grałem sam tylko dlatego, że chciałem napisać tę recenzję - ale LEGO Batman: Legacy of the Dark Knight to jeden z tych tytułów, przy których im dłużej grasz, tym bardziej żałujesz, że nie ma obok Ciebie kogoś do dzielenia się żartami. Bo żartów jest tu naprawdę dużo.
TT Games wzięło wszystko, co przez dekady zbudował Batman w komiksach, filmach i serialach, wrzuciło do jednego garnka i wymieszało z charakterystycznym klockowatym humorem. Po siedmiu rozdziałach i 25 godzinach mogę powiedzieć, że wyszło im coś wyjątkowego.
Batman w każdym wydaniu, dosłownie
Fabuła prowadzi przez całe życie Bruce'a Wayne'a - od treningu z Ra's al Ghul w lodowatych górach, przez pierwsze lata na ulicach Gotham, aż po budowanie Bat-Family. Każdy rozdział to inny kawałek mitologii, inny ton, inny punkt odniesienia. Jeśli cokolwiek miałeś wspólnego z Batmanem przez ostatnie trzydzieści lat - w kinie, w telewizji, przy komiksie - znajdziesz tu coś dla siebie. Tim Burton, Christopher Nolan, Matt Reeves, animacje, Arkham - wszystko zostało skrojone w jedno, spójne doświadczenie.

Szczególnie zapada w pamięć rozdział piąty, gdzie Batman trafia do Arkham Asylum. Zaczyna się jak odwzorowanie otwarcia tej klasycznej gry, po czym w ciągu kilku minut przechodzi w parodię przesłuchania z Mrocznego Rycerza, a kończy jako Scarecrow trip z elementami ucieczki z więzienia. Wszystko w jednej misji, wszystko działa. To jest właśnie to, do czego ta gra jest zdolna w najlepszych momentach.
Feeling Batmana jest naprawdę dobry
Gra kombinuje combat z kontrami, combosami, gadżetami i stealth takedownami. To nie Arkham - nie ma tej samej wagi, tego samego feelingu każdego trafienia. Ale jak na grę LEGO, to jest coraz bliżej. Płynne przechodzenie z walki w locie nad miastem, do cichego podejścia na dachu, do ślizgu Batmobilem przez zatłoczoną ulicę - to brzmi prosto, a jednak sprawia przyjemność przez cały czas. Każdy z dostępnych bohaterów gra się inaczej - Batman ma garnitury ze specjalnymi zdolnościami, Nightwing jest szybszy, Robin stawia na gadżety. To nie jest filler postaci dla samego liczenia.

Gotham jako otwarty świat jest gęste od contentu. Grappling hook, szybowiec, Batmobil - przemieszczanie się po mieście to czysta frajda. Widać, że twórcy chcieli, żebyś spędzał tu czas nie tylko przy misjach.
Humor, który rzeczywiście śmieszy
LEGO zawsze miało humor, ale tutaj jest go szczególnie dużo i szczególnie dobrze trafiony. Ra's al Ghul wita się cytatem z Liama Neesona i napina klatkę. Batman komentuje, że Zakon Cienia brzmi jak nazwa kapeli metalowej. Selina Kyle kradnie Batmobil na joyrida, a Bruce przewraca oczami z miną kogoś, kto jest już do tego przyzwyczajony. Scenarzyści wyraźnie znają materiał na tyle dobrze, żeby się z niego śmiać - a nie tylko przy nim. To jest różnica między dobrą parodią a pójściem na łatwiznę.

Humor jest fizyczny, szybki i rzadko kiedy się powtarza. Ktoś, kto nie zna wszystkich referencji, też się będzie śmiał. Ktoś, kto zna - będzie się śmiał dwa razy.
PC po aktualizacjach gra bez rewelacji
Na premierze gra miała problemy z wydajnością - stuttery przy szybkiej jeździe Batmobilem przez miasto, przycinki na przejściach między lokacjami. Po aktualizacji sterowników i patchu od TT Games sytuacja wyraźnie się poprawiła. Na RTX 5080 z Ryzenem 5600X i 32 GB DDR4, przy natywnym 4K gra działała dobrze, ale żeby dobić do odświeżania monitora - włączyłem DLSS Performance w wersji 4.5 i Frame Generation x2. Na tej konfiguracji DLSS 4.5 robi robotę naprawdę porządnie, bez zauważalnej utraty jakości. Gdyby nie te pierwsze godziny przed patchem, nie byłoby o czym mówić.

Graficznie gra wygląda świetnie - Lumen robi swoje, Gotham nocą ma klimat, a modele LEGO są ostrzejsze niż kiedykolwiek wcześniej w serii. Mały zgrzyt to pop-iny geometrii przy szybkim locie nad miastem - zdarzają się, szczególnie przy pierwszym ładowaniu obszarów, choć nie psują całości.
Gdzie gra nie domaga
Stealth jest słaby. Nie chodzi o głupotę sztucznej inteligencji - to gra LEGO, nie Splinter Cell. Chodzi o to, że mechanika skradania jest zaimplementowana tak ostrożnie, że właściwie możesz ją ignorować przez całą grę i nic nie stracisz. Przy ambicjach, jakie gra ma w combat systemie, to niedopatrzenie wyraźnie rzuca się w oczy. Co-op tylko lokalny w 2026 roku też trudno tłumaczyć - tym bardziej że gra jest stworzona idealnie pod dwójkę. Syn oglądał mnie przy solo i co chwilę miał uwagi do moich wyborów taktycznych.

Fabuła ma nierówne tempo - pierwsze i ostatnie rozdziały ciągną na siebie lwią część narracyjnych wydarzeń, podczas gdy środek bywa episodyczny. Matt Berry jako Bane dostaje za mało czasu ekranowego jak na tak spektakularne obsadzenie roli.
Dla kogo to jest
Legacy of the Dark Knight to najlepsza gra LEGO od Skywalker Saga i najlepsza gra o Batmanie od Arkham Knight - przy czym to zupełnie inne doświadczenia, nie ma sensu ich bezpośrednio porównywać. Jeśli jesteś fanem Batmana w jakimkolwiek wcieleniu, ta gra jest dla Ciebie obowiązkowa.
Jeśli masz dziecko, które jest gotowe na Batmana - to idealne 25 godzin do wspólnego siedzenia przed ekranem.
Grę do recenzji dostarczył Warner Bros. Games.
Komentarze