Czyś hard­kor, czyś dziec­ko, czyś dziad alboś tatuś z gro­mad­ką dzie­ci — zagraj w LEGO. Póź­niej mi podzię­ku­jesz.

Przy oka­zji pre­mie­ry każ­dej gry z logiem LEGO, gra­cze dzie­lą się na parę obo­zów. Jed­ni bar­dzo się cie­szą, bo podo­ba im się świe­że spoj­rze­nie na ulu­bio­ne mar­ki, inni hej­tu­ją, bo to prze­cież gry dla dzie­ci i nie wypa­da w to grać hard­ko­row­com, a jesz­cze inni cał­ko­wi­cie je igno­ru­ją, bo co cie­ka­we­go może być w LEGO.

Jesz­cze do nie­daw­na mogłem zali­czyć się do ostat­niej gru­py. Wie­dzia­łem, że takie gry powsta­ją, że bazu­ją na popu­lar­nych mar­kach i że zara­bia­ją spo­ro. Moim pierw­szym LEGO było Marvel Super­he­ro­es i dopie­ro wte­dy zauwa­ży­łem, że cut­scen­ki są zmie­nio­ne, że dia­lo­gi pod­krę­co­ne w stro­nę humo­ru, że roz­wią­za­nia game­play­owe uprosz­czo­ne, ale… bawi­łem się świet­nie. Wte­dy zaczą­łem cofać się po poprzed­nie: Star Wars [dwie kolek­cje], Har­ry Pot­ter, Hob­bit, Bat­man, Pira­ci z Kara­ibów, Wład­ca Pier­ście­ni i India­na Jones.

Przy­po­mi­na­ły mi się cza­sy, kie­dy mama krzy­cza­ła po mnie, gdy bawi­łem się kloc­ka­mi na pod­ło­dze i nie do koń­ca chcia­ło mi się sprzą­tać. Mia­łem parę ogrom­nych rekla­mó­wek kloc­ków i już wte­dy, razem z bra­tem, od cza­su do cza­su sia­da­li­śmy i skła­da­li­śmy samo­cho­dy, samo­lo­ty, budyn­ki i „nie­wia­do­mo­co”. Minę­ło parę lat i tro­chę żało­wa­łem, że LEGO moc­no podro­ża­ło, a dzie­ci coraz rza­dziej po nie się­ga­ją.

Na szczę­ście roz­wój bran­ży elek­tro­nicz­nej spo­wo­do­wał, że powsta­wa­ły coraz to cie­kaw­sze gry, a wycho­wa­ni na kon­so­lach i kom­pu­te­rach rodzi­ce, zachę­ca­li to zapo­zna­nia się z tym seg­men­tem ryn­ku roz­ryw­ki za pomo­cą ade­kwat­nych do wie­ku pro­duk­cji. Tutaj jak zba­wie­nie zadzia­ła­ły tytu­ły z LEGO w tytu­le. Pamię­ta­cie Lego Racers? Ja pamię­tam, gra­łem w to na pierw­szym Play­Sta­tion i obok Crash Team Racing była to moja ulu­bio­na pozy­cja na tej kon­so­li.

Przy­szedł taki moment, kie­dy gra­łem tyl­ko w gry w któ­rej liczy­ła się czy­sta rywa­li­za­cja, czy­li League of Legends i Coun­ter-Stri­ke lub duże tytu­ły AAA o wie­lo­mi­lio­no­wym budże­cie. Na indy­ki nie było cza­su, na mniej­sze pro­duk­cje nie było chę­ci, na LEGO bra­ko­wa­ło moty­wa­cji, „bo to gie­recz­ki dla dzie­ci”. Potem bra­cia docze­ka­li się swo­ich pociech, były na tyle duże, że odzie­dzi­czy­ły kon­so­le do gier, więc wujek Mate­usz miał uła­twio­ne zada­nie na świe­ta i uro­dzi­ny i kupo­wał im gry. Spor­to­we, dla dzie­ci i wła­śnie LEGO. A że LEGO naj­le­piej sma­ku­ją w co-opie… za każ­dym razem, kie­dy ich odwie­dza­łem, prze­cho­dzi­li­śmy kawa­łe­czek. Mło­dy się gło­wił, a ja sta­ra­łem się za bar­dzo mu nie poma­gać i nie mówić co ma robić. Dawał radę, a ja mia­łem czas na wypi­cie kaw­ki i obser­wo­wa­nie zacho­wa­nia młod­sze­go poko­le­nia.

Nie­ste­ty jak w przy­pad­ku wszyst­kich tasiem­ców, nawet seria LEGO nie obro­ni­ła się przed mono­to­nią. Oso­bi­ście czu­łem lek­ki prze­syt kolej­nych czę­ści i nawet wrzu­ce­nie moich ulu­bio­nych boha­te­rów z uni­wer­sum Marve­la nie pomo­gło. Brak pomy­słu na nowin­ki moż­na było zaob­ser­wo­wać w Juras­sic World, ale na szczę­ście nie­daw­no wypusz­czo­ne LEGO Star Wars: Prze­bu­dze­nie Mocy wpro­wa­dzi­ło parę istot­nych zmian i będzie to odsło­na, któ­rą będę pole­cał komuś, kto jesz­cze nie miał oka­zji grać w gry z serii LEGO, a jest zazna­jo­mio­ny z kul­tu­ro­wym feno­me­nem Gwiezd­nych Wojen.

maxresdefault

Oprócz tego, co było w każ­dej czę­ści, czy­li zmie­nio­nych cut­sce­nek, prze­ro­bio­nych dia­lo­gów i ogól­nych hehe­szek, w tej odsło­nie bar­dzo dobrze prze­mo­de­lo­wa­no sekwen­cje strze­la­nin z obo­wiąz­ko­wym cho­wa­niem się za osło­na­mi. Nie pamię­tam, czy w Juras­sic World była opcja, by ze ster­ty kloc­ków zbu­do­wać coś wię­cej niż tyl­ko jeden, z góry usta­lo­ny przed­miot, ale w Prze­bu­dze­niu Mocy są miej­sca, gdzie może­my wybie­rać pomię­dzy jed­nym z trzech. Zazwy­czaj jeden otwie­ra przej­ście fabu­lar­ne, a pozo­sta­łe dwa poma­ga­ją wzbo­ga­cić się o dodat­ko­we monet­ki lub znajdź­ki.

Nie zapo­mi­naj­my, że mimo wszyst­ko gry z serii LEGO są skie­ro­wa­ne do młod­szych użyt­kow­ni­ków, ale nie ozna­cza to, że i star­si nie będą się świet­nie bawić. Ja śmia­łem się do roz­pu­ku, kie­dy widzia­łem zmia­ny w cut­scen­kach kla­sycz­nych scen i choć­by dla tych pere­łek war­to ograć co cie­kaw­sze serie. Mistrzo­stwem świa­ta była kwe­stia rzu­ca­na przez Hana Solo w Prze­bu­dze­niu Mocy, tuż przed roz­po­czę­ciem dużej strze­la­ni­ny: „Pamię­taj, tym razem nie musi­my cze­kać aż oni strze­lą pierw­si”. W zro­zu­mie­niu gry przez pocie­chy poma­ga dub­bing, któ­ry choć nie był­by moim pierw­szym wybo­rem pod­czas oglą­da­nia fil­mów, w grze spraw­dza się rewe­la­cyj­nie.

WDF_1252364

Wspo­mi­na­łem już, że LEGO w co-opie zysku­je +3 do oce­ny? J Jeśli macie w domu kon­so­lę, ale bra­ku­je Wam gier do ogra­nia z dru­gą połów­ką lub ze zna­jo­my­mi na jed­nej kana­pie, a dodat­ko­wo zna­cie na pamięć dzie­ła, na któ­rych bazu­ją kon­kret­ne odsło­ny gry – bierz­cie śmia­ło. I pro­szę nie zasła­niać mi się tu wie­kiem, sta­tu­sem spo­łecz­nym, ilo­ścią pla­tyn lub sza­cu­nem na dziel­ni – kie­dy mały szkrab podej­dzie do Was z padem, każ­dy zmięk­nie i dopie­ro wzrok wzbu­rzo­nych rodzi­ców stu­ka­ją­cych w zega­rek będzie w sta­nie ode­rwać Was od tele­wi­zo­ra.

Dla­te­go powta­rzam jesz­cze raz, zamiast zgry­wać twar­dzie­la, daj szan­sę grom z serii LEGO — na począ­tek pole­cam Prze­bu­dze­nie Mocy. Jeśli ten typ roz­gryw­ki i humo­ru przy­pad­nie Ci do gustu, śmia­ło się­gnij po poprzed­nie gry, zgod­nie z wła­sny­mi zain­te­re­so­wa­nia­mi. Jesteś fanem DC? Ograj Bat­ma­na. Wolisz Marve­la? Super­he­ro­es lub Aven­gers cze­ka­ją. Kla­sy­ka to twój konik? India­na Jones i Har­ry Pot­ter wespół z dwo­ma try­lo­gia­mi Gwiezd­nych Wojen to zaba­wa na dłu­gie godzi­ny.

To jak? Będziesz skła­dał wir­tu­al­ne kloc­ki?

Tekst powstał jako inspi­ra­cja po ogra­niu LEGO Star Wars: Prze­bu­dze­nie Mocy. Grę pode­sła­ła fir­ma Cene­ga.