Bilbo Baggins osiągnął olbrzymią popularność, dzięki ekranizacji książki „Hobbit: czyli tam i z powrotem” pióra Johna Ronalda Reuela Tolkiena. Pomimo, że książka ma już 78 lat, dopiero teraz osiągnęła niewyobrażalną skalę popularności i co za tym idzie wszelkiego rodzaju gadżetów. Producenci filmu jak i książki, szybko wykorzystali tę okazję i wypuścili wiele gadżetów nawiązujących do tego dzieła. Jedną z takich rzeczy jest gra planszowa pod tytułem „Hobbit”. Jako, że od zawsze lubiłam grać w gry planszowe, ucieszyłam się z wizyty koleżanki, która miała pod pachą pudełko z  tą właśnie produkcją.

Zapowiedź gry

Po szybkiej przyjacielskiej rozmowie, siadłyśmy do stolika i zaczęłyśmy wyciągać z pudełka wszelkie komponenty niezbędne do rozpoczęcia rozgrywki. Pudełko zawiera zróżnicowane elementy począwszy od planszy, poprzez figurki, karty i kości, a skończywszy na rubinach i kartach umiejętności krasnoludów. Na pierwszy rzut oka wydawało nam się, że zasady w instrukcji są niejasne i będziemy grać na „oślep”, ale po przestudiowaniu całej instrukcji zaczęłyśmy grać.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Gra polega na zgromadzeniu jak największej ilości rubinów, a kto tego dokona na koniec gry – wygrywa. Instrukcja podsuwa nam też alternatywne zakończenia gry, gdyby pierwotne założenie było za trudne lub zbyt monotonne dla uczestników. Zaczynamy od postawienia figurki Bilba w Bag End, a Smauga na Samotnej Górze. Każdy uczestnik porusza się tą samą, jedną figurką Bilba. Ile pól poruszymy się pionkiem, zależy od tego, jaką kartę krasnoluda wyłożymy na stół (wygrywa osoba z najmniejszą liczbą na karcie). Zawsze na ręku mamy 5 kart krasnoludów z których wybieramy tą odpowiadającą nam najbardziej. Następnie losujemy kartę wydarzenia i w zależności co wylosujemy, taką akcję przeprowadzamy na planszy.

Karty mogą składać się z akcji ruchu po planszy lub kart dających statystyki naszym krasnoludom, które odpowiednio zaznacza się na swojej osobistej planszy. W zależności ile mamy punktów w jednej z trzech umiejętności krasnoluda – może to być przebiegłość, siła lub mądrość – takie mamy korzyści w 2 fazie gry, czyli przygodzie. Wydarzenie polega na rozegraniu między graczem a grą walki o klejnoty – za pomocą kości trzeba zdobyć odpowiednią ilość „ikonek” aby wygrać nagrodę. Po skończonych 4 turach wydarzenia, następuje wznowienie podróży do smoczej góry – i tak do samego końca, aż osiągniemy nasz cel.

Gra jest prosta na tyle, że dzieci bardzo chętnie będą w nią grać, lecz dla dorosłych może być zbyt losowa (każdy gracz porusza się tym samym, jednym pionkiem Bilba), żeby siąść do niej na parę rozgrywek z rzędu. Gra opiera się na szczęściu w doborze wylosowanych kart i kości – dlatego logiczne i strategiczne myślenie nie są w niej niezbędne.

Ja bawiłam się dobrze, moja koleżanka również, ale mimo wszystko nie jest to gra, która nas powaliła i będziemy sięgać do niej bardzo często. Jest to pozycja idealna dla dzieci lub dorosłych z dziećmi – dla osób starszych jest to po prostu fajna, tematyczna gra, nawiązująca do książki i filmu „Hobbit”.

Podobne Posty