Ilekroć jakaś firma umieszcza słowo „gaming” na produkcie audio, staję się bardzo podejrzliwy. Zespoły marketingowe uwielbiają obiecywać nieskończoną immersję i idealną jakość dźwięku. W rzeczywistości zazwyczaj otrzymujemy tanią plastikową obudowę, która świeci w ciemności, ale brzmi fatalnie.
Powiedziałem: sprawdzam i poprosiłem o użyczenie egzemplarza Sound Blaster Katana SE do testów. Jest to o tyle zaskakujący sprzęt, bo pozbawiono go wielkiego, ciężkiego subwoofera. Spędziłem z tym urządzeniem dziesiątki godzin, testując dźwięk w grach, oglądając seriale i słuchając muzyki czy podcastów. Jak faktycznie sprawdza się w realnej pracy?

Rezygnacja z subwoofera to czysta oszczędność…
…miejsca.
Katana SE to konstrukcja typu all-in-one. To po prostu smukły soundbar, który mieści się idealnie pod monitorem. Dla kogoś, kto spędza dwanaście godzin dziennie pracując i grając przy biurku, jest to absolutne wybawienie pod względem ergonomii.
Jeśli kiedykolwiek posiadałeś system 2.1 z ogromną drewnianą skrzynią basową na podłodze, znasz ten ból. Kopiesz go, gdy wyciągasz nogi, zbiera kurz, a zarządzanie kablami to koszmar. Katana SE całkowicie eliminuje ten problem. Twoje miejsce pracy natychmiast staje się czystsze i bardziej minimalistyczne. Zostajesz tylko z jednym kablem zasilającym i jednym kablem USB.
Pod maską: Cztery przetworniki
Można by założyć, że soundbar bez subwoofera będzie brzmiał niesamowicie płasko. Katana SE unika tego problemu dzięki specyficznemu układowi sprzętowemu. Wewnątrz obudowy znajdują się cztery dedykowane przetworniki. Otrzymujemy dwa 109-milimetrowe przetworniki średniotonowe, które obsługują wokale i standardowe efekty w grach.
Do tego dochodzą dwa 54-milimetrowe tweetery dedykowane dla wysokich tonów. Obsługują one dźwięki takie jak tłuczone szkło czy puste łuski wypadające na betonową podłogę. Co ważne, przetworniki są nachylone pod lekkim kątem do góry. Kieruje to dźwięk prosto do Twoich uszu, zamiast uderzać nim w klatkę piersiową lub klawiaturę. Dla mnie to świetny kąt, bo przy poprzednim soudbarze, musiałem podnosić przód podkładkami, by osiągnąć ten sam efekt.

Dlaczego dźwięk nie jest „zamulony”
Większość budżetowych soundbarów korzysta z jednego wewnętrznego wzmacniacza. Gdy podkręcisz głośność, dźwięk staje się niewyraźny, ponieważ niskie tony zagłuszają subtelne detale. Katana SE rozwiązuje to za pomocą bi-ampingu. Posiada dwa całkowicie oddzielne wzmacniacze kontrolowane przez wielordzeniowy procesor DSP.
Jeden wzmacniacz dostarcza moc wyłącznie do przetworników średniotonowych. Drugi zasila tylko tweetery. Dzięki takiemu podziałowi dźwięk pozostaje niesamowicie czysty. Jeśli testujesz głośny efekt eksplozji w silniku gry, to potężne uderzenie nie zniekształci ścieżki dialogowej odtwarzanej w tym samym czasie.
Gdzie jest bas?
Praw fizyki nie da się oszukać. Głośnik niskotonowy potrzebuje wolnej przestrzeni, aby odpowiednio poruszać powietrzem. Creative twierdzi, że rozwiązał to sprytnie – Katana SE posiada dwuścienną konstrukcję obudowy, dzięki czemu dźwięk ma się gdzie rozejść, ale nie traci na mocy.
Gdy głośniki generują niskie częstotliwości, plastikowa obudowa nie trzeszczy ani nie wibruje. Nie zatrzęsie ścianami mieszkania, ale zapewnia bardzo wyraźne fizyczne uderzenie. Przy 90W RMS i 180W mocy szczytowej bez problemu wypełnia przestrzeń przed monitorem. Oczywiście wiele zależy od podłączonego sprzętu i tego, czym soundbar „nakarmimy”, ale nawet po USB, jakość jest wystarczająca do codziennego stosowania jako zamiennik głośników z monitora lub słuchawek gamingowych. Do dobrze zasilonych i wzmocnionych słuchawek Hi-Fi, Katana SE nie ma podjazdu, ale to nie powinno dziwić.

Wirtualne kino w salonie (Dolby Audio)
Gdy podłączysz soundbar przez HDMI ARC lub wejście optyczne, sprzęt może natywnie dekodować sygnały Dolby Audio. Jeśli gra lub film na Netflixie nadaje ścieżkę dźwięku przestrzennego 5.1, Katana SE odczytuje ją bezpośrednio. Nie powiem, efekt jest ciekawy, ale nie jest to jakość, którą mógłbym polecić jako równy zamiennik soundbarów, dedykowanych jako te pod TV.
Wewnętrzne oprogramowanie miksuje i wirtualizuje sygnał na głośnikach. Tworzy to doskonałe złudzenie szerszej sceny dźwiękowej. System kreuje nawet fantomowy kanał centralny. Dzięki temu głosy postaci brzmią tak, jakby dochodziły bezpośrednio z ekranu nad soundbarem, a nie z samego urządzenia. Można to jeszcze wzmocnić oprogramowaniem Creative App, ale nie można przesadzać z suwakiem, by nie wypaczać reszty zakresów.
Bluetooth to świetny dodatek, ale z jedną wadą
Katana SE posiada wbudowany moduł Bluetooth 5.0 i na tym powinienem skończyć. Parowanie smartfona i puszczanie muzyki w tle jest dziecinnie proste, a połączenie jest stabilne i zapamiętuje urządzenia bez irytujących rozłączeń. Zdarzyło mi się jednak, że kiedy ja byłem podłączony pod Bluetooth, a żona, która też miała zapamiętane urządzenie weszła do domu i zdjęła słuchawki BT, smartfon z automatu „wbił” się w moje połączenie i nagle z głośnika zaczął lecieć dźwięk z jej aplikacji, zamiast mojego Spotify.
Muszę powiedzieć o jednej wadzie: Katana SE obsługuje tylko podstawowy kodek audio SBC. To starszy standard z wysoką kompresją i zauważalnym lagiem. Ze względu na opóźnienia dźwięku, nigdy nie powinieneś używać trybu bezprzewodowego do gier lub montażu wideo. Przekonałem się o tym brutalnie, kiedy musiałem na szybko zmontować odcinek podcastu, a nie miałem pod ręką słuchawek. Dobrze, że wyrenderowałem kawałek, bo myślałem, że rozjechał mi się obraz z dźwiękiem.

Scout Mode: Legalny „wallhack”?
Znacie te gadanie, że wszystkie słuchawki gamingowe pozwolą Ci słyszeć kroki przeciwnika z kilometra? Creative zaleca korzystanie z tzw. Scout Mode. To autorski algorytm, ale nie jest to zwykły profil korektora (EQ), to coś zdecydowanie lepszego. W teorii.
Scout Mode po prostu podkręca w grze te dźwięki, które normalnie łatwo przeoczyć — jak kroki czy przeładowanie broni. Dzięki temu szybciej ogarniesz, co się dzieje wokół i łatwiej złapiesz przeciwnika. Tylko wyłącz go przy muzyce – wszystko brzmi wtedy dziwnie i traci klimat.
Czego ten soundbar po prostu nie potrafi
Musimy być szczerzy co do formy tego urządzenia. Katana SE to pojedynczy blok elektroniki leżący bezpośrednio przed Tobą. Pomimo całego sprytnego oprogramowania do wirtualnego dźwięku przestrzennego, fizyczna scena dźwiękowa zawsze będzie do pewnego stopnia wąska.
Nigdy nie dorówna precyzyjnemu pozycjonowaniu fizycznych głośników rozstawionych na statywach wokół biurka. Dźwięk jest wyraźnie zlokalizowany przed Tobą. Jeśli grasz w grę wymagającą idealnej świadomości sytuacyjnej w 360 stopniach, w końcu będziesz musiał założyć słuchawki. Testowałem to przy Counter-Strike i Dying Light: The Beast – w obu przypadkach ciężko było zlokalizować skąd dokładnie padają strzały lub skąd nadchodzi zombie. Do ciorania w indyki i niewymagające precyzji dźwiękowej gry – nie ma problemu, ale do grania w tytułu esportowe – nie polecam.

Podłącz słuchawki, a zadzieje się magia (SXFI)
Sporo piszę o słuchawkach, bo w razie potrzeby, Katana SE umożliwia opcję podłączenia kablowego 3,5 mm. Katana SE funkcjonuje jako bardzo sprawny zewnętrzny DAC i wzmacniacz. Ma wystarczająco dużo mocy, by obsłużyć wymagające, wysokoomowe słuchawki bez zadyszki. To ogromna zaleta dla czystego setupu – możesz całkowicie usunąć dodatkowy interfejs audio z biurka, ponieważ soundbar sam idealnie radzi sobie ze wzmocnieniem. Jako posiadacz Audio-Techniki M50, z całego serca doceniam to rozwiązanie.
Żeby usłyszeć największą różnicę, trzeba zainstalować oprogramowanie na telefonie (SXFI app) i dać zeskanować swoją głowę (serio, to nie żart). Próbowałem zrozumieć jak to dokładnie działa, ale przerasta to trochę moje techniczne możliwości, więc w teorii, skanując kształt Twojej głowy i małżowiny usznej, kodek dostosowuje dźwięk, by oddać Ci jak najwierniejszy dźwięk. Myślałem, że to ściema, ale wystarczy przetestować to na filmach z YouTube, by zauważyć różnicę. Pierwszy raz spotykam się z takim rozwiązaniem, ale cholercia, to działa!
Podłącz wszystko i zapomnij
Dobry sprzęt na biurko musi łączyć się z wieloma urządzeniami. Tylny panel Katany SE posiada port USB-C, wejście optyczne, standardowy jack 3,5 mm AUX oraz port HDMI ARC. Port USB-C jest idealny dla głównego komputera PC lub Mac, ponieważ omija szumiący układ audio na płycie głównej.
Złącze HDMI ARC to prawdziwy „game-changer”. Jeśli używasz telewizora zamontowanego na ścianie jako monitora, po prostu podłączasz PS5 lub Xbox Series X bezpośrednio do telewizora. Następnie prowadzisz jeden kabel HDMI z telewizora do soundbara. Telewizor automatycznie przesyła cały dźwięk, a Ty sterujesz głośnością za pomocą standardowego pilota do TV.

Wbudowany mikrofon!
Niecodzienny ficzer, ale Katana SE ma wbudowany mikrofon! Wykorzystuje on pakiet oprogramowania CrystalVoice do oczyszczania sygnału, więc jeśli jesteś na Discordzie i piszesz na głośnej klawiaturze mechanicznej, oprogramowanie aktywnie próbuje wyciąć kliknięcia. Agresywna bramka szumów otwiera się, gdy mówisz, i zamyka natychmiast, gdy przestajesz. Bardzo dobrze izoluje głos od hałasu w pokoju. Powiem szczerze, że nie jest to poziom dedykowanego mikrofonu, ale w wielu przypadkach brzmi lepiej niż te wbudowane w headsety gamingowe. Rozmowa z rodziną na fejsie przetestowana – druga strona nie zgłaszała zastrzeżeń.
O jednym muszę jednak wspomnieć – o ile samo wycinanie dźwięku pisania na klawiaturze działa pico bello, to jeśli spróbujemy w tym samym momencie coś mówić, to nasz głos staje się trochę metaliczny. Nie nastawiajcie się, że z jego pomocą możecie nagrywać profesjonalny lektorat lub podcast, nadal będziecie potrzebować dedykowanego mikrofonu na statywie.

Odrobina gamingowego blasku
Jak można się spodziewać po nowoczesnym sprzęcie dla graczy, Katana SE posiada pasek LED pod obudową. Światło jest skierowane bezpośrednio w dół, na powierzchnię biurka i można też nim sterować z poziomu pilota. Wybaczcie mój francuski, ale jak to cholernie mocno świeci! Na maksymalnym ustawieniu jasności, wieczorem, cała szerokość biurka jest równo podświetlona. Osobiście nie jestem fanem tak mocnego ustawienia, ale miło wiedzieć, że zainwestowano w dobrą listwę LED.
Polecam pójście w drugą stronę, czyli delikatne, jasne podświetlenie biurka, w moim przypadku oczy męczyły się zdecydowanie mniej, a jeśli ktoś nie ma podświetlanej klawiatury, to łatwiej trafiać w klawisze – zakładając, że musi patrzeć w co klika. Kolory można łatwo dostosować, ustawić pulsowanie w rytm muzyki lub całkowicie wyłączyć, jeśli ktoś uzna to za zbędny bajer.
Creative App po raz drugi
Oprogramowanie peryferiów gamingowych to zazwyczaj koszmar. Większość dużych firm zmusza do zakładania kont online i pożera pamięć RAM tylko po to, by zmienić kolor diody. Creative App całkowicie tego unika. Pobierasz, instalujesz i po prostu działa. Brak wymuszonych logowań, brak błędów synchronizacji w chmurze i minimalny wpływ na wydajność systemu. To moje drugie podejście do tej aplikacji (pierwsze miałem przy okazji recenzji Creative Pebble X Plus)
Co ważniejsze dla profesjonalistów, aplikacja pozwala łatwo wyłączyć całe przetwarzanie dźwięku. Gdy testujesz surowe pliki audio, potrzebujesz 100% płaskiego sygnału. W Creative App możesz jednym przyciskiem wyłączyć „Acoustic Engine”, uzyskując czystą ścieżkę referencyjną. To sprawia, że soundbar jest praktyczny nie tylko do rozrywki, ale i do pracy – oczywiście znajdą się puryści, mówiący, że w takich wypadkach można liczyć tylko na dobre słuchawki lub monitory audio, ale jestem skłonny się pokłócić, że jeśli akurat nie ma się takich pod ręką, to Katana SE poradzi sobie bez problemu i nie zniekształci wtedy sygnału przed dalszym masteringiem.





Pilot, którego faktycznie będziesz używać
Większość głośników PC ma tani pilot, który ląduje w szufladzie. Ten dołączony do Katany SE jest inny – przede wszystkim jest wykonany z dobrych materiałów – nie ma uczucia tandety, albo kruchości. Co więcej, same przyciski wykonane są z miłej w dotyku gumy, dzięki czemu nawet przy lekko zwilżonych dłoniach, nic się nie ślizga.
Dodatkowym atutem jest możliwość dowolnego ustawienia sześciu przycisków funkcyjnych. Możesz ustawić jeden przycisk, by natychmiast przełączał wejście z USB na optyczne, a inny, by ładował całkowicie płaski profil EQ do testowania audio. Oszczędza to ciągłego przełączania się między oknami (Alt-Tab) podczas pracy. Ustawiasz raz i masz spokój.
Brak miejsca na biurku? Powieś go na ścianie
Jeśli masz ekstremalnie ciasne biurko, nawet soundbar może zajmować zbyt dużo cennej przestrzeni. Creative o tym pomyślało i dołączyło do zestawu dwa metalowe uchwyty ścienne wraz ze śrubami. Możesz przykręcić uchwyty do ściany tuż pod monitorem, a soundbar „zawisnie” nad biurkiem, uwalniając 100% powierzchni dla klawiatury i myszki. W moim przypadku ogranicza mnie kaloryfer, ale jestem skłonny uwierzyć, że znajdą się osoby, dla których będzie to cenny ficzer. Tym bardziej, że w zestawie są już odpowiednie profile i wystarczy średnio sprawna ręka i 10 minut wolnego czasu, by zainstalować całość na ścianie.

Soundbar czy głośniki?
Możesz się zastanawiać, czy nie lepiej kupić monitory studyjne lub zainwestować w słuchawki Hi-Fi. Wydaje mi się, że Katana SE nie jest kierowana do takich użytkowników. Jest to raczej produkt ze średniej półki, dla Kowalskiego, który chce porządnego soundbara w rozsądnej cenie, z możliwością połączenia Bluetooth i ewentualnego HDMI eARC jeśli najdzie go ochota na podłączenie go pod telewizor.
Katana SE to urządzenie multimedialne. Świadomie koloryzuje dźwięk, aby gry i filmy były ekscytujące i dynamiczne. Jeśli Twoją pełnoetatową pracą jest inżynieria dźwięku, kup monitory. Jeśli jesteś zwykłym użytkownikiem i nie wiesz czy lepsze dla Ciebie będą masywne głośniki lub drogie słuchawki, ten soundbar będzie wyborem pośrednim, co wcale nie oznacza, że gorszym. Tym bardziej, jeśli nie macie dobrej karty dźwiękowej, zewnętrznego DAC-a lub wzmacniacza – wtedy zarówno słuchawki jak i monitory audio mogą nie grać tak, jak byście się tego spodziewali.
Dla kogo właściwie jest ten soundbar?
Sound Blaster Katana SE to przede wszystkim rozwiązanie pod kątem ergonomii biurka. Konstrukcja bi-amp i procesor DSP dostarczają czysty, wolny od znacznych zniekształceń dźwięk, który z powodzeniem zastępuje tradycyjne głośniki komputerowe. Ogromna liczba portów czyni go idealnym centrum dowodzenia dla komputera, konsol i urządzeń mobilnych, szczególnie, jeśli ktoś ma na biurku wiele urządzeń i chce się między nimi płynnie przełączać.
Jedyne realne minusy to słaby kodek Bluetooth oraz fizyczne ograniczenia sceny dźwiękowej wynikające z formy soundbara. Jeśli jednak szukasz potężnego, smukłego systemu audio typu „wszystko w jednym”, który pozwoli Ci pozbyć się kabli spod biurka – jest to fantastyczny wybór. Szczególnie, że podczas długiego dnia w pracy, w końcu mogę rozprostować nogi pod biurkiem.
Po specyfikację techniczną, zapraszam na stronę producenta

Za użyczenie sprzętu do testów dziękuję firmie Creative. Firma nie miała wpływu na treść, ani formę powyższej recenzji.






