WD My Clo­ud Mir­ror to moje pierw­sze podej­ście do domo­wych ser­we­rów danych. Żyje­my w świe­cie, gdzie sło­wa chmu­ra i bac­kup są czymś oczy­wi­stym dla mło­dych i aktyw­nych w sie­ci ludzi. Ter­mi­ny te zdo­by­wa­ją coraz więk­szą popu­lar­ność rów­nież wśród użyt­kow­ni­ków star­szych i tych, któ­rzy two­rzą tre­ści w domu, na zle­ce­nie lub chcą uni­fi­ka­cji kom­pu­te­rów.

1415722570000_IMG_438341

Myśląc logicz­nie, po co kupo­wać dysk twar­dy dla jed­ne­go kom­pu­te­ra, jeśli w domu czę­sto mamy dostęp do paru urzą­dzeń i trzy­ma­nie kopii waż­nych pli­ków na każ­dym z nich jest nie­efek­tyw­ne. Wyma­ga to nie­złej syn­chro­ni­za­cji, by zmia­ny na jed­nym kom­pu­te­rze od razu lądo­wa­ły rów­nież na innych, wie­dząc, ile cza­su może to zająć, ludzie zaczy­na­ją się zasta­na­wiać. Mnie to zasta­no­wie­nie pchnę­ło w kie­run­ku domo­we­go dys­ku sie­cio­we­go i nie­skrom­nie napi­szę, że była to jed­na z lep­szych decy­zji w moim życiu.

Obec­nie mam w domu tablet, dwa smart­fo­ny, tele­wi­zor z obsłu­gą DLNA, PS4, kom­pu­ter sta­cjo­nar­ny i dwa lap­to­py. Na TV oglą­dam fil­my z kom­pu­te­ra, na kom­pu­te­rach pra­cu­ję, tablet słu­ży do oglą­da­nia seria­li przed snem, a i na smart­pho­nie rów­nież mi się to zda­rza­ło. Wku­rza­łem się, że muszę się wcze­śniej przy­go­to­wy­wać i kopio­wać lub udo­stęp­niać z kom­pu­te­ra pli­ki. Przy opcji z udo­stęp­nia­niem, kom­pu­ter musiał być włą­czo­ny, więc mogłem zapo­mnieć o oglą­da­niu seria­li, będąc na np. dwu­ty­go­dnio­wych waka­cjach nad morzem. Nie wiem jak Ty, ale ja nie zwy­kłem zosta­wiać wszyst­kich sprzę­tów pod­łą­czo­nych do prą­du, kie­dy wiem, że przez tak dłu­gi okres nawet nie będę w miesz­ka­niu.

Nie myśląc dłu­go, w domu zawi­tał WD My Clo­ud Mir­ror dru­giej gene­ra­cji. Pod­łą­czy­łem dysk do route­ra kablem sie­cio­wym i mogłem roz­po­cząć insta­la­cję.

Kon­fi­gu­ra­cja jest banal­na, a inter­fejs przej­rzy­sty i już w 5 minut od wyję­cia z pudeł­ka mogłem zacząć prze­no­sić pli­ki. Sko­pio­wa­nie pra­wie 750 GB danych [zdję­cia, mate­ria­ły wideo, muzy­ka w for­ma­cie FLAC, doku­men­ty, kopie zapa­so­we i pro­jek­ty] zaję­ło mi pra­wie dwie godzi­ny, co i tak uwa­żam za rewe­la­cyj­ny wynik, bo szy­ko­wa­łem się na znacz­nie dłu­żej. Potem sko­pio­wa­łem jeden, 7 GB plik, pręd­kość kopio­wa­nia docho­dzi­ła do 90 MB/s. W przy­pad­ku bar­dziej roz­pro­szo­nych pli­ków [np. zdję­cia lub małe plicz­ki] pręd­kość kopio­wa­nia z PC na dysk może spaść do 60 MB/s, co nadal jest akcep­to­wal­nym wyni­kiem. Wyni­ka to z ogra­ni­cze­nia dys­ków tale­rzo­wych i posia­da­ne­go route­ra i cięż­ko zro­bić z tym coś wię­cej, bez inwe­sto­wa­nia w inne roz­wią­za­nia sie­cio­we.

wd2

My Clo­ud sam ska­ta­lo­go­wał pli­ki według paru kate­go­rii i pozwa­lał na dowol­ne sor­to­wa­nie, ale jako czło­wiek, któ­ry rzad­ko zmie­nia przy­zwy­cza­je­nia, odpa­li­łem widok domyśl­nych kata­lo­gów i trak­to­wa­łem dysk sie­cio­wy jak nową par­ty­cję kom­pu­te­ra. *kom­pu­te­rów. *urzą­dzeń.

A jak to wyglą­da teraz? Odpa­lam sobie fil­my, kie­dy chcę, na wyłą­czo­nym kom­pu­te­rze, gdzie­kol­wiek jestem. Na table­cie i smart­fo­nach mam zain­sta­lo­wa­ną apli­ka­cję od WD, dzię­ki cze­mu mogę sobie stre­amo­wać fil­my będąc u rodzi­ny 400 km od domu, pobie­rać pli­ki z pro­jek­ta­mi i pra­co­wać zdal­nie na lap­to­pie. Ostat­nio nawet zda­rzy­ło mi się oglą­dać odcin­ki seria­lu zgra­ne­go na dysk sie­cio­wy jadąc do pra­cy komu­ni­ka­cją miej­ską i będąc w zasię­gu LTE – czas zla­tu­je w oka mgnie­niu, a ja nad­ra­biam to, cze­go nie mogę zoba­czyć wie­czo­rem w domu. Bufo­ro­wa­nie trwa­ło krót­ko, a pobie­ra­ło się na tyle wprzód, że nawet tra­cąc na chwi­lę zasięg film nie był prze­ry­wa­ny.

Na koniec kil­ler ficzer jak dla mnie – wypro­wa­dza­jąc się ze Ślą­ska do War­sza­wy wie­dzia­łem, że moja rodzi­na będzie chcia­ła wie­dzieć co się u mnie dzie­je i będę musiał co jakiś czas udo­stęp­niać co cie­kaw­sze zdję­cia. Może nie musiał, ale chciał – ślą­skie rodzi­ny są bar­dzo zży­te, a war­to­ści rodzin­ne sza­no­wa­ne od poko­leń. Teraz wystar­czy, że zro­bię zdję­cie tele­fo­nem, wyślę apli­ka­cją do odpo­wied­nie­go fol­de­ru na dys­ku sie­cio­wym, pozy­skam do nie­go publicz­ny link i mogę wysłać rodzi­nie. Będą mie­li dostęp wyłącz­nie do tego fol­de­ru, nie widząc, co jesz­cze trzy­mam na dys­ku, a kie­dy naj­dzie ich ocho­ta, mogą zoba­czyć, czy nie wrzu­ci­łem cze­goś nowe­go. W dru­gą stro­nę może to dzia­łać np. w przy­pad­ku wyjaz­du na waka­cje. Zdję­cia z lustrzan­ki zrzu­cam lap­to­pem na dysk sie­cio­wy i nie muszę się mar­twić, że pad­nie mi kar­ta SD lub zabrak­nie miej­sca na lap­to­pie. Dwa tera­baj­ty zapew­nia­ją solid­ną ilość miej­sca w awa­ryj­nych momen­tach, a mno­gość funk­cji mul­ti­me­dial­nych to dla mnie mały szok. Wcze­śniej nie mia­łem do czy­nie­nia z tego typu roz­wią­za­nia­mi i dopie­ro teraz widzę, jak wie­le mnie omi­ja­ło.

wd22

I tak oto ta mała, bia­ła skrzy­necz­ka poka­za­ła mi, że cza­sa­mi war­to uła­twić sobie życie. Sko­rzy­sta­łem na tym nie tyl­ko ja, ale moi naj­bliż­si i domow­ni­cy. Ja mam miej­sce na nowe gry, dziew­czy­na nie musi trzy­mać pro­jek­tów na lap­to­pie i może sobie pobie­rać kie­dy i co tyl­ko chce, a rodzi­na nie męczy mnie o zdję­cia – win, win, win. Cena 550 zł za wer­sję bez lustrza­nej kopii [bez mir­ror w nazwie] to grat­ka dla nie­wy­ma­ga­ją­cych użyt­kow­ni­ków. Za cenę 1450 zł dosta­nie­my już 4 TB w Raid 1. W środ­ku zasta­nie­my dwa dwu­te­ra­baj­to­we dys­ki WD RED. Są one połą­czo­ne w macierz Raid 1 (lustrza­ny), dzię­ki cze­mu na obu dys­kach zapi­su­ją się kopie tego same­go pli­ku. Jeśli pad­nie jeden dysk, plik jest bez­piecz­ny na dru­gim. Stąd też wzię­ła się nazwa Mir­ror. Oczy­wi­ście, jeśli użyt­kow­nik chce, może zmie­nić rodzaj macie­rzy lub pozo­sta­wić po pro­stu 4 TB bez kopii na dru­gim dys­ku – wte­dy My Clo­ud zacho­wu­je się jak zewnętrz­na par­ty­cja, zacho­wu­jąc swo­je moż­li­wo­ści mul­ti­me­dial­ne, ale zawsze ist­nie­je ryzy­ko utra­ty danych w przy­pad­ku awa­rii.

Ktoś mi napi­sze, że prze­cież jest Drop­box, Google Dri­ve i inne tego typu ser­wi­sy ofe­ru­ją­ce miej­sce w chmu­rze. Owszem, ale czę­sto za więk­szą ilość miej­sca trze­ba zapła­cić i to spo­ro. Za rocz­ną sub­skryp­cję jestem w sta­nie kupić taki wła­śnie dysk i nie pole­gać na usłu­go­daw­cy, wie­rząc, że nikt nie ma dostę­pu do moich pli­ków. WD My Clo­ud Mir­ror dru­giej gene­ra­cji to nie tyl­ko miej­sce na ser­we­rze, ale też roz­wią­za­nia mobil­ne i mul­ti­me­dial­ne i tym wygry­wa u mnie ze stan­dar­do­wym miej­scem w chmu­rze, jako usłu­dze abo­na­men­to­wej. Mając taki domo­wy ser­wer NAS, może­my wpa­ko­wać tam mak­sy­mal­nie 12 TB prze­strze­ni dys­ko­wej, co spo­koj­nie powin­no wystar­czyć na parę lat. Oczy­wi­ście zale­ży to od zasto­so­wa­nia i try­bu użyt­ko­wa­nia, bo gra­fik lub mon­ta­ży­sta wideo jest w sta­nie zapeł­nić to w mie­siąc.

Na koniec garść tech­ni­ka­liów dla zapa­leń­ców:

Z przo­du urzą­dze­nia, na sza­rym ele­men­cie ozdob­nym zosta­ły umiesz­czo­ne trzy dio­dy infor­mu­ją­ce nas o sta­nie pra­cy urzą­dze­nia. Złącz jest nie­wie­le, wszyst­kie znaj­du­ją się z tyłu, co może być nie­wy­god­ne pod­czas pod­łą­cza­nia cho­ciaż­by zewnętrz­ne­go dys­ku lub pendrive’a. Znaj­dzie­my tam dwa złą­cza USB 3.0, złą­cze Ether­ne­tu i złą­cze zasi­la­nia i to wszyst­ko, cze­go potrze­ba.

WD-MyCloud-Mirror-Rückseite

Co waż­ne, nie musi­my insta­lo­wać żad­nych dodat­ków do prze­glą­dar­ki, żeby prze­glą­dać pli­ki zdal­nie — wszyst­ko dzia­ła po wej­ściu na odpo­wied­nią stro­nę. Z pozio­mu prze­glą­dar­ki może­my two­rzyć fol­de­ry, doda­wać pli­ki i pobie­rać już te ist­nie­ją­ce oraz zarzą­dzać umiesz­czo­ny­mi wcze­śniej dany­mi. Może­my tutaj rów­nież doda­wać nowych użyt­kow­ni­ków, któ­rzy otrzy­ma­ją wła­sne fol­de­ry, a tak­że będą mogli dzie­lić się dany­mi z inny­mi użyt­kow­ni­ka­mi. Takie pry­wat­ne, wła­sne miej­sce dla każ­de­go z domow­ni­ków.

Jeśli chce­my, by dysk robił cyklicz­ne kopie zapa­so­we kon­kret­nych fol­de­rów z kom­pu­te­ra, nale­ży zain­te­re­so­wać się apli­ka­cją WD Sync i WD Smar­twa­re. Parę klik­nięć i nasze pro­jek­ty będą prze­no­szo­ne na dysk w cza­sie rze­czy­wi­stym lub o kon­kret­nej godzi­nie.

Nie­ste­ty WD Clo­ud My Mir­ror nie jest sprzę­tem ide­al­nym – pod­czas testo­wa­nia, dysk spo­czy­wał przy obu­do­wie, na zie­mi i przy nor­mal­nym toku życia domow­ni­ków zauwa­żam na obu­do­wie drob­ne ryski. A to coś się prze­sta­wi, a to pod­nie­sie dysk by odku­rzyć – doce­lo­wo pew­nie tra­fił­by na pół­kę lub na biur­ko, ale przy takim prze­mia­le sprzę­tu jak u mnie, cza­sa­mi testu­je się je w cha­łup­ni­czych warun­kach :D Dru­gim minu­sem jest gło­śność. Cza­sa­mi urzą­dze­nie łapa­ło wibra­cje od dys­ków wewnątrz. W nocy, przy wyłą­czo­nym kom­pu­te­rze, dźwię­ki z dys­ku mogą wybi­jać z deli­kat­nie wpa­da­ją­ce­go w sen bło­go­sta­nu. Po cza­sie jed­nak czło­wiek zaczy­na cał­ko­wi­cie to igno­ro­wać, bo nie jest to gło­śne urzą­dze­nie – wyma­ga jed­nak przy­zwy­cza­je­nia, jeśli śpi­my w tym samym pomiesz­cze­niu.

Trze­cim i ostat­nim minu­sem jest dla mnie pro­sty inter­fejs. Cza­sa­mi za pro­sty. Wolał­bym zamiast prze­no­sze­nia pli­ków meto­dą „Drag & Drop”, jakiś duży but­ton „Add Files”, któ­ry otwie­rał­by mi nowe okno gdzie mógł­bym wybrać loka­li­za­cję pli­ków do sko­pio­wa­nia. Jeśli ktoś uwa­ża sie­bie za zaawan­so­wa­ne­go użyt­kow­ni­ka na pew­no znaj­dzie wię­cej man­ka­men­tów, ale ja nie wgry­zam się aż tak bar­dzo. Testo­wa­łem urzą­dze­nie jako zwy­kły Kowal­ski i jakie­kol­wiek zada­nie chcia­łem wyko­nać, nie napo­ty­ka­łem trud­no­ści. Chy­ba czas na zaopa­trze­nie się w Rasp­ber­ry Pi z modu­łem WiFi i spraw­dze­nie jak będzie wyglą­da­ło stre­amo­wa­nie fil­mów z pomi­nię­ciem Smart TV korzy­sta­jąc z bar­dziej zaawan­so­wa­nych apli­ka­cji do odtwa­rza­nia mul­ti­me­diów. Kodi, any­one?

WD My Clo­ud Mir­ror to tanie, szyb­kie i nie­zwy­kle przy­dat­ne roz­wią­za­nie dla kogoś takie­go jak ja — two­rzę spo­ro tre­ści, robię zdję­cia, nagry­wam mate­ria­ły wideo, czę­sto zmie­niam urzą­dze­nia i cią­gle chcę mieć dostęp do pli­ków na któ­rych pra­cu­ję. Po pra­cy lubię się roze­rwać oglą­da­jąc film, a moż­li­wość udo­stęp­nia­nia np. zdjęć rodzi­nie oszczę­dza mi spo­ro cza­su i ner­wów.

 

WD My Clo­ud Mir­ror dru­giej gene­ra­cji — Dane w chmu­rze dla każ­de­go
Cena/Jakość95%
Pro­sto­ta obsłu­gi i inter­fej­su85%
Ficze­ry mul­ti­me­dial­ne i mobil­ne90%
Pry­wat­na, szy­fro­wa­na chmu­ra90%
Wyko­na­nie75%
87%Punk­ta­cja
Oce­na czy­tel­ni­ków: (1 Gło­suj)
100%