Przyznam – nie wsparłem akcji na PolakPotrafi i nie interesował mnie ewentualny powrót magazynu, który z racji podejścia redakcji do czytelników, reakcji na sugestie i krytykę pierwszego wydania po przerwie oraz klapek na oczach odnośnie dzisiejszych trendów, chciał iść wszystkim na przekór.

Pomimo tej całej „secretowej” apatii, z niedowierzaniem patrzyłem na nieumiejętną komunikację ze wspierającymi, niejasne progi wsparcia, kulawy debiut i strzały w kolano w kolejnych tekstach. Nie musiałem nawet kupować jednego numeru, by czytać w sieci co lepsze fragmenty i felietony, również wycinki, w których niektórych się wskrzesza, innych zakopuje, a jeszcze innych pomija. Dziś nie żałuję.

Dlaczego? Bo okazało się, że cała akcja ze wskrzeszaniem Secret Service to jedna, wielka, najpewniej zaplanowana wcześniej ściema, o której redakcja [przynajmniej sama góra], wiedziała od samego początku. Zauważam, że to wyłącznie moje domysły, jednak w moich osądach nie jestem sam.

Zacznijmy od miejsca, w którym wszystko się zaczęło, czyli od oświadczenia redakcji Secret Service:

Idea Ahead (wydawca) nie dysponuje już prawami do marki „Secret Service”. Wróciły one do właściciela, czyli spółki Bronwald. Prawa do tytułu były licencjonowane na podstawie umowy, która wygasła. Oznacza to, że nie będziemy już wydawać czasopisma pod tytułem „Secret Service”. Nie mamy żadnej wiedzy, czy pismo pod tą nazwą będzie się nadal ukazywało – decyzje w tym zakresie leżą wyłącznie po stronie właściciela tytułu. – pełną wersję komunikatu znajdziecie tutaj.

Przeczytajcie też większość komentarzy. Internauci nie pozostawili na redakcji suchej nitki. Wszyscy węszą spisek i planowane działanie marketingowe, dzięki któremu wskrzeszono kultową markę, wiedząc, że po dwóch numerach zmienią nazwę i wystartują z nowym magazynem. Może było to naiwne myślenie, że czytelnicy po prostu zaczną prosić w kiosku o inne pismo, ale ja pozostaję nieufny i stawiam, że był to celowy zabieg i już w momencie startu akcji na PolakPotrafi, wszystkie szczegóły były dociągnięte do fazy „Robimy”!

Skąd taka myśl? Nie minęło jeszcze parę godzin od ogłoszenia, a już ruszyła oficjalna strona magazynu Pixel. Oznacza to, że nad tą stroną ktoś dłubał już od jakiegoś czasu. Oznacza to, że ktoś już pracował nad logo, nazwą, barwami, szatą – you name it. Uważam to za ogromny dick move i jeśli cała zmiana wizerunku spowodowana jest wielkim szwindlem, mającym na celu wzbudzenie uwagi starszych graczy tęskniących za Secretem i gotowych wyłożyć pieniądze na powrót, to nie pozostaje mi nic tylko współczuć wspierającym. Zanim przejdę do drugiej hipotezy, trochę twórczości webowej, która pojawiła się bezpośrednio po opublikowaniu oświadczenia na fanpage’u Secret Service:

1

3 4

Druga teoria to odejście Pegaza, a z nim praw do marki, dlatego na szybko obmyślono jak nie zostać pożartym przez wspierających, którzy opłacili parę numerów wprzód oraz jak tutaj wyjść z twarzą z całej sytuacji, do której doprowadził były członek redakcji. Mogło być tak, że Pegaz nie zarobił tyle ile chciał, więc zwinął manatki z nierentownego biznesu, pozostawiając kolegów i koleżanki na lodzie.

Z perspektywy czytelnika, cała akcja może wyglądać na starannie zaplanowaną, a zalążki „wielkiego wała” mogły sięgać jeszcze czasów, kiedy nie wystartowała akcja na PolakPotrafi. Zakładam, że już wtedy wiadomo było, że licencja wygasa za dwa numery, więc startując z tak dużym projektem i nie wykupując dalszych praw do publikacji pod nazwą Secret Service, ktoś strzelił sobie, redakcji i czytelnikom w kolana.

2

 

Czekam na rozwój wydarzeń i na komentarze zwrotne ze strony redakcji, choć jak wszyscy wiemy, Ci niechętnie odpisują w social media i raczej stronią od tłumaczeń. Mam nadzieję, że celem nie było wydojenie kasy z naiwniaków, którzy dorastając mieli czym zapłacić za ponowne uśmiercenie Secreta i narodziny Pixela. Swoją drogą – bardziej sztampowej nazwy nie dało się wymyślić?

 

AKTUALIZACJA #1 – Chyba nic więcej nie trzeba tłumaczyć.

5

A tutaj dokładne dane odnośnie wykupienia domeny. Wszystko działo się jeszcze zanim Pegaz opuścił Secret Service, co potwierdza, że przejście na Pixel było zaplanowaną akcją, która była planowana jeszcze za czasów trwania kampanii na PolakPotrafi.

AKTUALIZACJA #2  Krytyka? Jaka krytyka, wszyscy nas lubią!

Jak się można było spodziewać, ja oraz reszta nieprzychylnie komentujących na fanpage’u Pixel Magazine została zbanowana. Jak donoszą znajomi z, nomen omen, sekretnej grupy Secret Service, każdy wypowiadający się negatywnie został wyrzucony i zbanowany. Krytyka boli.

AKTUALIZACJA #3 – pakujemy manatki i sprzątamy syf

Fanpage Secret Service został usunięty, grupa również się wyludnia. Nadal trwa czyszczenie krytyki na stronie magazynu Pixel. Niektórzy dostają bana za samo lajkowanie negatywnych komentarzy. Panowie najwidoczniej nie rozumieją jak działają social media, ale czemu się dziwić – tak to jest jak do Internetu pakują się dinozaury bez doświadczenia.

Co najlepsze – właściciele portalu PolakPotrafi nic nie wiedzieli o planach ekipy Secret Service. Wychodzi na to, że również padli ofiarą tej sytuacji. Mam nadzieję, że ta afera nie odbije się na innych projektach, które korzystają z tego huba crowdfundingu.

AKTUALIZACJA #4 – A więc to Pegaz!

Kolejna aktualizacja potwierdza moją drugą teorię, która mówi o złym Pegazie, który jak zwykle mieszał. Całość komunikatu znajdziecie tutaj.