Front Mission 3: Remake – Powrót Króla Wanzerów

Nie będę owijał w bawełnę. Kiedy grałem w oryginał na PSX, miałem może z 10-11 lat, a mimo tak młodego wieku, Front Mission 3 to do dziś moja ulubiona gra. Ever. Tak, słyszeliście dobrze. Kocham ją bardziej niż Final Fantasy VII, co dla wielu jest bluźnierstwem, ale dla mnie to wiele pięknych wspomnień, które teraz odżyły pełną mocą.

Front Mission 3 to gra, która mnie wychowała. Czekałem na ten remake jak na pierwszą gwiazdkę. Wiedziałem, że tytuł hula już na Switchu, ale twardo zacisnąłem zęby. Wiedziałem, że chcę to zobaczyć w pełnym 4K na wielkim ekranie w najwyższej możliwej jakości, a nie na małym handheldzie. Dzięki uprzejmości ekipy z Forever Entertainment (wielkie dzięki za klucz przedpremierowy!), mogłem w końcu odpalić ten tytuł na „dużej maszynie”. Spędziłem z nią ostatnie 60 godzin, przeżywając na nowo historię Kazukiego, Emmy i Alisy. Czy było warto czekać? Czy nostalgia nie przysłoniła mi wad? Zapnijcie pasy w swoich Wanzerach, startujemy.

No przecież tak to wyglądało! Na pewno?

Zacznijmy od tego, jak to wygląda. Odpaliłem grę w 4K i… oniemiałem. Działa tu ciekawy mechanizm psychologiczny. Pamiętałem oryginał jako przepiękną, realistyczną grę 3D. Remake wyglądał dokładnie tak, jak wydawało mi się, że wyglądała wersja z 1999 roku. Dopiero gdy odpaliłem YouTube’a i zobaczyłem filmy porównawcze „side-by-side”, szczęka uderzyła o biurko. Przeskok graficzny jest gigantyczny, a pamięć płata nam figle, idealizując stare piksele.

Porównanie by Cycu1

Tutaj Wanzery (czyli nasze mechy) ociekają detalami. Widać fakturę metalu, animacje są płynne, refleksy świetlne na pancerzu podczas dynamicznie zmieniającego się oświetlenia – w to mi graj! Lokacje są pełne szczegółów, a efekty cząsteczkowe przy wybuchach robią robotę. To nowoczesna gra, która szanuje swój rodowód. W swojej kategorii wagowej wygląda ślicznie i niczego więcej bym nie zmieniał.

Stare dobre szachy z rakietami, ale… mam pewien problem

Dla niewtajemniczonych: Front Mission 3 to taktyczna turówka. Masz siatkę pól, ruszasz robotami, wybierasz cel i rozkazujesz atakować. Liczysz, że trafisz w korpus, ręce (żeby pozbawić wroga broni) albo nogi (żeby go unieruchomić). Proste, genialne i wciągające jak bagno.

Ale muszę wylać trochę żalu jako weteran, bo twórcy pogrzebali w „bebechach” gry. Chodzi o statystyki części, a konkretnie o wagę i moc.

W oryginale na PSX byłem mistrzem „upychania”. Przynajmniej jeden z moich wanzerów był jak forteca: dwie potężne wyrzutnie rakiet na ramionach, tarcza w lewej łapie i pałka/kastet w prawej. Był ciężki, ale mieścił się w limitach mocy. W Remake’u? Zapomnijcie. Zmieniono balans wagi niektórych części. Teraz stworzenie takiego uniwersalnego potwora jest niemal niemożliwe.

Gra wymusza kompromisy: chcesz mieć dwie wyrzutnie? Musisz wziąć te słabsze albo zrezygnować z broni do walki wręcz. Dla kogoś, kto miał swoje ulubione „buildy” sprzed 20 lat, to jak kubeł zimnej wody. Rozumiem chęć zbalansowania rozgrywki, żeby nie było za łatwo, ale boli mnie serce, że nie mogę odtworzyć mojego ukochanego robota 1:1.

Pamiętacie ten „wewnętrzny internet” w grze? To tam kupowało się części, czytało maile i odkrywało hasła do tajnych stron. W oryginale nawigacja po nim była toporna – trzeba było celować kursorem w mikroskopijne linki. Na szczęście w Remake’u to naprawili – poruszanie się po sieci jest teraz super płynne, usprawniono interfejs. Te zmiany „Quality of Life” sprawiają, że w FM3 gra się po prostu przyjemniej niż kiedyś.

Nostalgia miesza się z „cringem”

Fabuła to typowe lata 90-te w japońskim wydaniu. Wielka polityka, spiski, super-broń MIDAS i nastoletni bohaterowie, którzy ratują świat. Grałem po polsku (duży plus za obecność języka!), z unowocześnioną ścieżką dźwiękową, która brzmi świetnie i nie przeszkadza w rozgrywce. Puryści mogą włączyć oryginalny OST i poczuć się jak ponad 20 lat temu. Jedną rzecz muszę jednak wypunktować: dialogi się zestarzały.

Narracja w grach poszła mocno do przodu. Dziś te „cięte riposty” Kazukiego i dramatyczne wyznania brzmią momentami komicznie. Zdarzało mi się czuć lekkie zażenowanie, czytając niektóre wymiany zdań. Ale wiecie co? Taki jest urok gier z tamtego okresu. To jest jak oglądanie filmu akcji klasy B z lat 90. – wiesz, że jest kiczowato, ale i tak jesz popcorn i bawisz się świetnie.

Co do oprawy artystycznej rozmów – mam mieszane uczucia. Avatary postaci: Są „poprawne”, ale wolałbym, żeby ktoś usiadł i narysował je od nowa, z większą dbałością o detale. Wyglądają trochę zbyt sterylnie. Modele ludzi w cutscenkach momentami wyglądają komicznie i ruszają się jak drewniane kukiełki. Tutaj twórcy mogli się pokusić o więcej, skoro już nazywają grę pełnoprawnym Remakiem.

Mimo to, historia wciąga. Te zwroty akcji, wybór ścieżki (Emma vs Alisa) – to nadal działa. Myślałem, że odświeżę sobie po prostu pamięć ogrywając jedną stronę konfliktu, ale tak się po prostu nie da! Zaraz po skończeniu wątku Emmy, odpaliłem drugi raz i nie żałuję. Nie tylko mamy do czynienia z innymi bohaterami, innymi wątkami i poznajemy wydarzenia z obu stron, ale przede wszystkim sposób rozgrywki również ulega zmianie. W kampanii Emmy jest więcej rozdzielania drużyny, ale „specjalnych” map z nietypowymi zmiennymi nie ma zbyt wiele.

W kampanii Alisy, nie dochodzimy do 1/3, a już pojawiają się nietypowe lokacje, gdzie dzieje się coś interaktywnego lub możemy wykorzystać nietypowe elementy otoczenia. Nie chcę zdradzać za wiele, ale choć niektóre rzeczy się powtarzają, to przy drugim przejściu miałem więcej kombinowania. Dlatego na pierwsze podejście do tej historii, polecam ścieżkę Emmy.

Techniczne „Kwiatki”

I tu dochodzimy do sekcji, której nie rozumiem. Gram na potężnym sprzęcie – Ryzen 5800X, RTX 5080, 32 GB RAM-u. Ta karta powinna połykać tę grę na śniadanie bez popijania, szczególnie z taką grafiką – nawet w 4K, wtedy procesor, choć już swoje lata ma, nie ma nic do gadania. Tymczasem optymalizacja i jakość silnika to dla mnie istna zagadka:

  1. Dziwne zużycie GPU: Podczas normalnej walki i rozgrywki, moje zużycie karty graficznej nie przekracza 20%. Jest cisza i spokój. Ale kiedy wchodzi cutscenka na silniku gry… zużycie skacze do 80-90%! Dlaczego? Nie mam pojęcia. Modele są ładne, ale to nie jest poziom, który uzasadniałby takie obciążenie. Coś tu poszło nie tak z optymalizacją przerywników.
  2. Brzydki sklep: Wchodzisz do menu budowania wanzera (Setup). Spędzasz tam połowę gry. I co widzisz? Model robota w niskiej jakości, z jakimiś rozmytymi teksturami. Wychodzisz do walki – robot wygląda pięknie. Dlaczego w menu podglądu, gdzie mamy podziwiać naszą maszynę, jakość jest najgorsza?
  3. Lotto z malowaniem: Kupujesz kamuflaż (np. panterkę lub moro). W sklepie wygląda on nieco rozmazany i mało atrakcyjny. W cutscence i grze – zupełnie inaczej – tygrysie pasy wyglądają przekozacko, a nawet prześmiewcza żółta panterka u Ryogo ostatecznie bardzo mi „siadła” i została ze mną do końca gry.

Polska lokalizacja tekstowa zasługuje na uznanie, choć nie zawsze wyłapano wszystkie literówki. Na szczęście jest ich tak mało, że zaliczam to w ramach marginesu błędu. Uwaga, teraz będę chwalił – za skalowanie interfejsu chciałbym serdecznie komuś podziękować – domyślnie, na ekranie 4K, wszystko jest przeogromne, ale wystarczy zjechać do 0.8 lub 0.7 i nagle mamy większą widoczność tego co się dzieje na mapie, a dialogi da się czytać bez odchylania głowy do tyłu.

Zaznaczę, że grałem bez day one patcha, więc możliwe, że niektóre z tych kwestii zostaną jeszcze poprawione, ale oceniamy to, co dostajemy. Zawsze.

Znalazłem też dziwnego buga – mianowicie kiedy po wybraniu celu do strzału, ale nie potwierdzając ataku, wciśniemy start i zapiszemy stan gry, postać wykonuje atak, a my niejako z automatu kończymy naszą turę gracza. Dzieje się tak nawet jeśli oprócz bohatera wykonującego atak, mamy jeszcze innych gotowych do wykonania ruchu. Dziwne, ale pewnie proste do załatania.

Brać czy nie brać?

Front Mission 3: Remake debiutuje 30 stycznia 2026 roku. Ceny kształtują się następująco – PC: 139,99zł | PS 159,00zl | XB: 139,99zł – z 10% zniżką na premierę. I powiem Wam krótko: To jest uczciwa cena.

Nie zrozumcie mnie źle – trochę tu pomarudziłem na wagę części i optymalizację cutscenek. To powrót do czasów beztroski – ponad 60 godzin genialnej zabawy. A jeszcze nie zebrałem wszystkiego!



Jestem w stanie wiele wybaczyć tej produkcji, bo „fun factor” jest niesamowity, a sama nostalgia wiele wnosi. Rozumiem też, że nie każdy ma taki bagaż emocjonalny jak ja, ale nawet bez znajomości oryginału, polecę tę grę każdemu, kto lubi taktyczne myślenie, wielkie roboty i ma w sobie choć odrobinę chęci na staroszkolnego tRPG-a.

Dla kogo:

  • Dla fanów oryginału – pozycja obowiązkowa.
  • Dla wielbicieli turówek.
  • Dla tych, którzy chcą zobaczyć, jak się robiło fabuły w latach 90.
  • Dla mojego syna, za parę lat, by zobaczył w co zagrywał się tata :)

Jeszcze raz dzięki dla Forever Entertainment za możliwość wcześniejszego powrotu do tego świata. Ponownie obudziliście we mnie tego nastolatka, który zamiast odrabiać lekcje, planował jak przebudować swojego Wanzera.

Komentarze
  1. Cody

    O ile sam nie jestem fanem turówek, to rozumiem całkowicie reakcję na remastera. Nawet jeżeli faktycznie się pojawiają jakieś bugi, jakieś ale, które nie były w oryginale, to jest po prostu miło, że ktoś do tego wrócił i odżywił. Tak było z moim LoK: Soul Reaver. Jestem pod wrażeniem samej grafiki. Mechwarriora czwórkę zmęczyłem równo, ale tutaj naprawdę mechy są ładnie dopracowane. Szacuneczek!

  2. Mycha

    Zabrakło, że tak pięknie wygląda na OLEDzid :D. A tak serio na takie rzeczy człowiek czeka, a nawet nie wie, że wychodzą!

  3. Paweł

    Lubię strategię i choć nie lubię czytać zbędnej fabuły, to wygląda, że nie ma jej tu za dużo. Ostatecznie dałbym się wciągnąć jak masełko na ciepłej grzaneczce.

  4. Quatrix

    To już kolejna gra w ciągu ostatnich 2/3 lat, która mając niższy próg cenowy na premierę dowozi mega solidnie. Chociażby Helldivers 2, Arc Raiders,

    Front Mission 3 wskakuje na radar!

  5. Bartek

    Dzięki za reckę. Sam nie wiem, poczekam może będzie jakiś patch optymalizacyjny :(

  6. Ph

    O, szczycę się posiadaniem platyn w 90% gier turowych na plejce, w pierwowzór nie grałem, więc nie miałem w planach, ale jak polecasz to dodam kolejną pozycję na listę jak tylko wyjdzie.
    XOXO,
    Ph4ntasm

Zostaw Komentarz

Login
Loading...
Sign Up

New membership are not allowed.

Loading...