Kra­ina Jutra” bru­tal­nie uświa­do­mi­ła mi, że cza­sy sie­lan­ki i popo­łu­dnio­wych sesji przed kon­so­lą  ode­szły do lamu­sa. Na szczę­ście ten sam film uświa­do­mił mi też, że nie jest ze mną jesz­cze tak źle, bo to wła­śnie za jego pomo­cą, zno­wu poczu­łem się jak nasto­la­tek, któ­ry pierw­szy raz oglą­dał Goonies

Chciał­bym zno­wu być dziec­kiem, bez­tro­sko cho­dzić do szko­ły, oglą­dać Dra­gon Bal­la o 16:00 i z łatwo­ścią dać się wcią­gać w wyima­gi­no­wa­ny świat gier i fil­mów. Nie­ste­ty wraz z roz­wo­jem inte­lek­tu­al­nym, nara­sta­ją­cą doj­rza­ło­ścią emo­cjo­nal­ną i powo­li nabie­ra­nym doświad­cze­niem życio­wym, czło­wiek postrze­ga nie­któ­re spra­wy zupeł­nie ina­czej, niż z pozy­cji 14-lat­ka, któ­re­go naj­więk­szym zmar­twie­niem jest, czy uda mu się namó­wić rodzi­ców na kup­no Play­Sta­tion 2.

1

Zno­kau­to­wa­ła mnie rze­czy­wi­stość, w któ­rej są obo­wiąz­ki, ocze­ki­wa­nia, pra­ca, stu­dia, ter­mi­ny i wła­sny port­fel, któ­ry czę­sto decy­du­je o kil­ku­krot­nej wery­fi­ka­cji każ­de­go zaku­pu. W pew­nym momen­cie czło­wiek prze­sta­je odpo­wia­dać tyl­ko za sie­bie, ale rów­nież za oso­by w jego naj­bliż­szym oto­cze­niu. Nie­któ­rych może to przy­tła­czać, nie­któ­rzy tyl­ko marzą o tym, by w koń­cu wyrwać się z domu i zacząć żyć na wła­sny rachu­nek. Z moje­go doświad­cze­nia – ciesz­cie się z każ­de­go dnia ze swo­imi rodzi­ca­mi,  dzię­kuj­cie za każ­dy ugo­to­wa­ny obiad, za każ­dą sekun­dę wol­ne­go cza­su, kie­dy może­cie bez­tro­sko oddać się swo­je­mu hob­by, kie­dy w tle cho­dzi pral­ka, a jedze­nie tajem­ni­czo poja­wia się w lodów­ce.

Roz­ma­wia­jąc z rówie­śni­ka­mi jeden temat prze­wi­ja się nade czę­sto. Wszy­scy zabie­ga­ni, z listą zadań do wyko­na­nia, któ­ra bar­dziej przy­po­mi­na papier toa­le­to­wy niż schlud­ny plan lek­cji. „Doro­słość”, powie­cie – peł­na zgo­da.  Klu­czem do suk­ce­su i wła­snej for­my psy­chicz­nej jest odna­le­zie­nie w tym całym zgieł­ku czyn­no­ści, któ­ra pozwo­li się zre­se­to­wać i odciąć od pro­ble­mów codzien­no­ści.

Nie­któ­rzy wybie­ra­ją bie­ga­nie, prze­jażdż­ki rowe­ro­we, basen, czy­ta­nie lub pra­cę w ogród­ku. Dla mnie taką odskocz­nią jest kino, do któ­re­go wra­cam nader czę­sto. Uwiel­bia­ne prze­ze mnie gry wideo cier­pią ostat­nio na ogrom­ną wtór­ność i „byle­ja­kość” – sta­rze­ję się? A może sta­ję się coraz bar­dziej świa­do­mym kon­su­men­tem, któ­re­go cięż­ko zado­wo­lić prze­cięt­ny­mi pro­duk­ta­mi? To już pozo­sta­wiam oce­nie osób postron­nych.

3

I wte­dy wła­śnie, pod­czas jed­ne­go z bar­dziej sło­necz­nych dni czerw­ca, wybra­łem się jak co tydzień do kina, na film, któ­ry rekla­mo­wał się dosyć stan­dar­do­wo. Głów­nym cią­gni­kiem, któ­ry miał napę­dzać widzów do kina był set­ting sci-fi oraz Geo­r­ge Clo­oneyHugh Lau­rie jako dwój­ka skłó­co­nych boha­te­rów wal­czą­cych kolej­no o oca­le­nie i znisz­cze­nie świa­ta jaki zna­my. Mię­dzy nich wple­cio­no wątek głów­nej boha­ter­ki (w tej roli Britt Robert­son), któ­ra ma być ostat­nią nadzie­ją ludz­ko­ści, a przy tym jest zbun­to­wa­ną nasto­lat­ką o świa­tłym umy­śle i cię­tym języ­ku. Stan­dard w tego typu pro­duk­cjach, któ­ra pomi­mo futu­ry­stycz­ne­go wydźwię­ku, ma wie­le wspól­ne­go z inną pro­duk­cją Disneya, czy­li „Uczniem Czar­no­księż­ni­ka”.

Począt­ko­wo byłem moc­no śred­nio nasta­wio­ny. Prze­cież to film kie­ro­wa­ny dla dzie­ci i nasto­lat­ków! Jakież było moje zdzi­wie­nie, kie­dy po wyj­ściu z kina zda­łem sobie spra­wę, że „Kra­ina Jutra” ide­al­nie tra­fi­ła w moje gusta wywa­ża­jąc humor, sci-fi, dobrą rolę George’a Clo­oneya [za któ­rym nie­zbyt prze­pa­dam] i dobrze dobra­ne, młod­sze role, z głów­ną boha­ter­ką na cze­le.

Całość powsta­ła na bazie wycin­ku Disney­lan­du i mam nadzie­ję, że znaj­dzie swój ciąg dal­szy w kolej­nej czę­ści fil­mu, bowiem „Kra­ina Jutra” nie tyl­ko się zwra­ca, ale spo­ro zara­bia. Ja z chę­cią jesz­cze raz zapo­mnę o bożym świe­cie i chwy­ta­jąc za popcorn cał­ko­wi­cie pod­dam się wizji reży­se­ra. Dzię­ku­ję za te chwi­le bez­tro­ski, któ­re obu­dzi­ły we mnie moje wewnętrz­ne dziec­ko. Dobra robo­ta.

Tekst został zain­spi­ro­wa­ny po zoba­cze­niu fil­mu “Kra­ina Jutra”, na któ­ry zosta­li­śmy zapro­sze­ni przez Cine­ma City.