Jak zapew­ne więk­szość z Was, z nie­cier­pli­wo­ścią ocze­ki­wa­łem na poja­wie­nie się pierw­szej zajaw­ki siód­me­go epi­zo­du Gwiezd­nych Wojen. Ileż prze­kleństw rzu­ca­łem kie­dy kolej­ny link oka­zy­wał się być zlep­kiem innych fil­mów lub pio­sen­ką Rick Rol­la. Ale oto jest, zoba­czy­łem chy­ba z 40 razy i jestem goto­wy do krót­kiej reflek­sji, któ­ra pozo­sta­wi­ła mnie nie­co zmie­sza­nym.

Spo­co­ny Afro-Storm­tro­oper

Ten kto wpadł na pomysł wyska­ku­ją­ce­go z dołu ekra­nu czar­ne­go Storm­tro­ope­ra powi­nien pal­nąć się w łeb. Raz — prze­stra­szy­łem się. Dwa — ta sce­na nic nie mówi i nicze­go nie wno­si. Sła­by począ­tek i bałem się, że resz­ta tego nie nad­ro­bi. Zapew­ne jest to prze­bra­ny boha­ter, któ­re­go jesz­cze nie zna­my, bo jak wie­my za pier­wo­wzór Storm­tro­ope­rów słu­żył pewien headhun­ter laty­nos ;)

Dro­id na Rote­iro

Kolej­ny genial­ny pomysł desi­gne­rów — wrzuć­my głów­kę R2-D2 na pił­kę. Może ja jestem sta­ro­mod­ny, może nie znam wzdłuż i wszerz każ­dej książ­ki, komik­su lub ani­ma­cji ze świa­ta Gwiezd­nych Wojen, ale taki design uwa­żam za głu­pi nie tyl­ko ze wzglę­du na jego prak­tycz­ność [wcho­dze­nie po scho­dach], ale rów­nież sam wygląd. Oby ten mały robo­cik nie skoń­czył jako pośmie­wi­sko w sty­lo Jar-Jara.

Kobie­ta na mydel­nicz­ce

W tym momen­cie zasta­na­wia­łem się, czy to nie kolej­na paro­dia w sty­lu Kosmicz­nych Jaj. I wiem, zno­wu cze­piam się desi­gnu i prak­tycz­no­ści, ale ten pojazd prze­czy wszel­kim pra­wom aero­dy­na­mi­ki. Z dru­giej stro­ny, duży przód może być miej­scem na bagaż lub narzę­dzia, a patrząc na wygląd pla­ne­ty przy­po­mi­na­ją­cy Tato­oine — takie roz­wią­za­nie nie musi być takie głu­pie. Zmie­sza­ny oglą­dam dalej.

Mydło

Mkną­ce nad taflą wody X‑Wingi

MATKOCÓRKO! Momen­tal­nie zapo­mnia­łem o wyska­ku­ją­cym jak Storm­tro­oper na pusty­ni afro-czło­wiecz­ku. Dro­id i mydel­nicz­ka prze­sta­ły mieć zna­cze­nie. Nazwij­cie mnie wizu­al­nym świ­rem, ale kom­po­zy­cja, kadr i uczu­cie zaje­bi­sto­ści jakie pły­nie z tej sce­ny dosłow­nie wgnio­tły mnie w fotel. Poczu­łem się jak­bym pierw­szy raz oglą­dał Nową Nadzie­ję i widział Sokół Mil­le­nium po raz pierw­szy! Zaczy­na się! To są Gwiezd­ne Woj­ny jakich chcę!

Sith zna­lazł krzyż!

Tym co zawsze jara­ło mnie w Gwiezd­nych Woj­nach były waria­cje na temat Mie­czy Świetl­nych. Każ­da cha­rak­te­ry­stycz­na postać posia­da­ła uni­kal­ny Light­sa­ber, któ­ry moż­na było dopa­so­wać do jego cha­rak­te­ru i oso­bo­wo­ści.

/Wiecie, cze­mu Samu­el L. Jack­son chciał fio­le­to­wy miecz? By widz mógł widzieć gdzie jest pod­czas bitew. Ot takie ego-zachcian­ki/

Wra­ca­jąc do tema­tu, bo ten będzie naj­ob­szer­niej­szy w tym wpi­sie — Inter­net już zaczął prze­ra­biać ten kadr i naśmie­wać się z pomy­słu, któ­ry sam uwa­żam za genial­ny! Jest to jaw­ne nawią­za­nie do śre­dnio­wiecz­ne­go orę­ża, gdzie wystę­pu­ją­ce tu małe-pro­mie­nie słu­żyć będą jako dodat­ko­wa ochro­na. Im dalej w zwia­stun, tym bar­dziej się jaram!

 Bene­dict Cum­ber­batch?

Wierz­cie mi lub nie, ale ja w tych paru sło­wach sły­szę Bene­dic­ta a.k.a. Sher­loc­ka a.k.a. Kha­na. “The Dark Side and the Light”, po odpo­wied­niej obrób­ce i nało­że­niu paru fil­trów brzmi bar­dzo podob­nie do jego wystę­pu w Hob­bi­cie, gdzie pod­kła­dał głos Smau­go­wi. Sam aktor wie­lo­krot­nie pod­kre­ślał, że jest fanem Gwiezd­nych Wojen i chęt­nie wystą­pił­by w nowej try­lo­gii.

Dodat­ko­wo prze­ma­wia za tym jego udział w poprzed­nim dzie­le J.J. Abram­sa, czy­li dru­gim Star Tre­ku, gdzie wcie­lał się w postać Kha­na. Pano­wie bar­dzo sobie chwa­li­li współ­pra­cę, a sam Bene­dict wyga­dał się ostat­nio w ame­ry­kań­skim talk-show, że odwie­dził plan zdję­cio­wy nowej try­lo­gii.

Sith

Chwi­la deduk­cji w sty­lu Sher­loc­ka i wycho­dzi na to, że ów Pan może poja­wić się jako cameo, choć każ­dy chciał­by coś wię­cej. Role tych złych bar­dzo mu pasu­ją, więc może jed­nak on będzie nowym Sithem?

Aktu­ali­za­cja — tajem­ni­czym gło­sem oka­zał się Andy Ser­kis :(

SOKÓŁ MILLENIUM!

Sokół

To jemu poświę­co­no chy­ba naj­dłuż­sze uję­cie tego zwia­stu­na. Zapew­ne Abrams chciał w ten spo­sób zagrać na uczu­ciach sta­rej gwar­dii i przy­po­mnieć jakie uczu­cia towa­rzy­szy­ły oglą­da­niu manew­rów Hana Solo i Chew­bac­ci. I wie­cie co — uda­ło mu się. Może to tani chwyt, może za ste­ra­mi sie­dzi ktoś zupeł­nie inny, może Sokół rów­nież poja­wi się tyl­ko na chwi­lę, ale cho­le­ra jasna — dawać mi ten film!

Kie­dy ludzie narze­ka­li na wybór reży­se­ra, któ­ry posia­da w rękach [nomen omen] Moc do przed­sta­wie­nia swo­jej wizji dwóch wiel­kich uni­wer­sów, ja sta­łem za nim jak mur. Wbrew narze­ka­niom zna­jo­mych, nowe Star Tre­ki bar­dzo przy­pa­dły mi do gustu i widząc jak Abrams mie­sza lek­kie i cięz­kie kli­ma­ty w tym zale­d­wie pół­to­rej minu­to­wym zwia­stu­nie jestem pełen nadziei. J.J. ma mój kre­dyt zaufa­nia i wie­rzę, że idąc za rok do kina, swo­je kro­ki skie­ru­ję od razu do kasy bile­to­wej i pój­dę jesz­cze raz. Obym się nie pomy­lił, cze­go sobie i Wam życzę.