Niespodziewanie trafiła do mnie paczka zawierająca dwa produkty Steelseries: myszkę Rival i podkładkę DeX. Przez ostatnie 3 tygodnie przeprowadzałem dosyć poważne testy, bowiem zestaw ten powędrował ze mną na LAN party, które zorganizowaliśmy razem ze znajomymi z Twittera.  Jaki lepszy sposób można sobie wyobrazić na testowanie zestawu, przeznaczonego dla profesjonalnych graczy?

Na tego typu rozgrywki, zazwyczaj bierze się swoje najbardziej sprawdzone sprzęty, jednak dziarsko postanowiłem zabrać dopiero co dostarczone produkty. Pamiętam, kiedy jeszcze w pracy odpakowałem przesyłkę, ustawiłem podkładkę, położyłem na niej myszkę i wykonałem mój samozwańczy, „test ślizgu”. Używając małej mocy, popchnąłem myszkę, która powinna zatrzymać się na podkładce. Steelseries DeX jest tak śliską myszką, że w połączeniu ze ślizgaczami myszki Rival, po dosłownie lekkim  popchnięciu, Rival spadł z biurka. Test zdany perfekcyjnie.

Całe rozgrywki opierały się na rywalizacji w Counter-Strike: Global Offensive. Domyślnie grałem na DPI 800 i sensitivity 3.0, jednak na zestawie DeX+Rival, musiałem zjechać do 1.8. Dopiero wtedy odczułem, że mam podobną kontrolę nad celownikiem. Wtedy zdałem sobie sprawę, że na innych podkładkach musiałem używać siły, by przesunąć myszkę, a tutaj myszka dosłownie sunie po powierzchni. Nie muszę chyba wspominać, że dla kogoś, kto planuje profesjonalne granie we wszelkiej maści FPS-y, taka charakterystyka jest zbawieniem?

Ale wróćmy na chwilę do samej myszki. Rival jest jedną z najpopularniejszych konstrukcji w arsenale Steelseries. Gryzoń ten zasila dłonie wielu profesjonalnych graczy na całym świecie, a teraz ja jestem jednym z ich posiadaczy. Miłe uczucie, tym bardziej, że traktuję swoje rozgrywki w Counter-Strike bardzo poważnie. Mysz którą posiadam należy do specjalnej edycji Fnatic, ubarwiono ją na biało-czarno-pomarańczowo, co odpowiada kolorystyce drużyny, którą reklamuje. Muszę zaznaczyć, że Rival nie należy do myszek małych. Jeśli ktoś ma dużą dłoń (tak jak ja), to doceni ponad 133 mm długości – dzięki temu ręka ma na czym spocząć, a my nie mamy wrażenia, że trzymamy w dłoni zabawkę, a nie profesjonalny sprzęt e-sportowy. Co ważne – Rival jest wyprofilowany dla praworęcznych, więc jeśli ktoś z Was ma dominującą, lewą rękę, raczej nie powinien się w nią wyposażać.

Mysz leży pewnie w dłoni, a to głównie zasługa użytych materiałów i gumowych powierzchni po obu bokach gryzonia. Po pewnym czasie zauważyłem lekkie odbarwienie lewej, gumowej krawędzi, ale nie przeszkadza to w uchwycie, może tylko powodować pewien dyskomfort wizualny. Ja jestem zdania, że mysz ma działać, a nie wyglądać, więc nie uważam tego za dużą wadę konstrukcyjną. Uprzedzam pytania – tak, myję ręce przed podejściem do komputera ;) Całości dopełniają jeszcze dwa klawisze funkcyjne po lewej stronie myszki – odpowiednio duże i osadzone w miejscu, gdzie ciężko o ich przypadkowe wciśnięcie. Dwa podstawowe przyciski myszki zostały osadzone na przełącznikach SteelSeries – jak obiecuje producent, wytrzymają nawet 30 milionów kliknięć.

Pod gumową rolką scrolla, która działa zadziwiająco cicho, znajduje się przycisk do zmiany DPI myszki. Również nie ma mowy o niezamierzonym przełączeniu. Budowa i rozmieszczenie przycisków zasługuje na pochwałę. Wszystko znajduje się pod ręką, a jednocześnie nie przeszkadza w normalnym użytkowaniu. Tym co zaciekawi przede wszystkim graczy z dostępem do drukarki 3D jest możliwość podmienienia napisu tuż pod podświetlanym logo Fnatic. Obecny tam napis z nazwą zespołu można podmienić na własny, więc nic nie stoi na przeszkodzie, by spersonalizować ten element i wcisnąć pod logo chociażby „SzachMatt”.

Przyjrzyjmy się teraz mniej widocznym gołym okiem charakterystyk. Sensor Rivala może nie powie nic użytkownikom przyzwyczajonym do popularnego Avago, jednak to właśnie ten producent stoi za tym czujnikiem. Pixart PMW3310DH jest jednym z najbardziej docenianych sensorów wśród profesjonalnych graczy. Choć poprzednie twory (z czasów „przed wykupieniem przez Avago”) nie cieszyły się dużym poszanowaniem, tak 3310 skradło serca, z miejsca stając się niedoścignionym wzorem. DPI można ustawić od 50 do aż 6500, co zadowoli najbardziej marudnych. Częstotliwość odświeżania (od 125 do 1000 Hz) regulowana jest w programie Steelseries Engine 3. Dwumetrowy kabel nie jest opleciony dodatkowym zabezpieczeniem (co może nieco dziwić w myszce tej klasy) i zakończono go wtykiem USB. Z istotnych informacji: nie zauważyłem interpolacji i akceleracji wstecznej, więc z powodzeniem możemy stosować tę mysz w grach, które wymagają bardzo szybkich ruchów, bez obawy o nieprawidłowe zachowanie sensora.

Odnośnie podświetlenia myszy – w programie Engine 3 możemy wybrać dowolny kolor, który podświetli logo oraz okolice scrolla. Możemy również wybrać sposób zachowania podświetlenia – może ono „oddychać”, świecić stale lub (jeśli posiadamy słuchawki lub klawiaturę SteelSeries) zgrać je z podświetleniem reszty sprzętu.

Przejdźmy na chwilę do podkładki. DeX ma wymiary 32 cm x 27 cm i przy tym zaledwie 2 mm grubości. Jest to hybryda, bowiem z jednej strony wita nas pleciony, syntetyczny materiał, a z drugiej mocno przyczepna, silikonowa warstwa. Krawędzie zgrzano ze sobą, przez co nie ma mowy o odklejaniu jednej warstwy od drugiej, a co za tym idzie, strzępienie po jakimś czasie nie powinno występować. Testowałem ją wraz z dołączanym Rivalem, jednak na chwilę wyciągnąłem z szuflady Logitecha G9x, Tesoro Shrike oraz Razera Epic Chroma – żadna z nich nie wykazywała nieprawidłowości, a ruchy były pewne i dokładne. Z powodu syntetycznych materiałów, podkładkę bardzo łatwo umyć – wystarczy strumień ciepłej wody i przetarcie szmatką.

Silikon u spodu podkładki ma ją zabezpieczyć przed ślizganiem na powierzchni, jednak moje pro-biurko z IKEI już nie raz pokazało, że to co miało się nie ślizgać, ślizgać się będzie. Nie inaczej jest i w tym przypadku, jednak by przesunąć DeXa, musiałem użyć sporego nakładu siły. Podkładka jest wzorcowana – oprócz logo producenta w lewym dolnym rogu, przez całą długość wierzchniej warstwy przeplatają się wzory plastrów miodu. Bałem się, że przez to sensor może szaleć, ale nic takiego się nie dzieje. Niestety dostępny jest jedynie jeden rozmiar, który klasuje DeXa wśród średniej wielkości podkładek. Gracze o niskim sensitivity mogą mieć problem, bowiem zwyczajnie zabraknie im podkładki do wykonania pełnego ruchu.

Cena jest zachęcają, bowiem wynosi zaledwie 90 zł. Zapytacie, czy jeśli za około 30-40 zł można kupić QCK+, to warto dopłacać do DeXa? Sam na co dzień używam właśnie QCK+ i odczuwam ogromną różnicę w ślizgu myszki. Ze wszystkich podkładek które posiadam,  a mam ich całkiem sporo, to właśnie DeX powodował, że mysz dosłownie pływała. Są tacy, którzy wolą, kiedy mysz stawia lekki opór, ja z kolei wolę płynne ruchy, dlatego szybko pokochałem nowy nabytek.

W wielkim skrócie – jeśli używaliście przedtem wolniejszej, szmacianej podkładki SteelSeries QCK+, doznacie małego szoku. DeX jest zdecydowanie szybszą podkładką, wykonaną z syntetycznych materiałów. Bezproblemowe utrzymanie w czystości zadowoli przede wszystkim pedantów i tych, którym zdarza się wylać co nieco na podkładkę. Pozdrawia Was piwosz grający nałogowo w Counter-Strike’a, który już nieraz musiał ratować sprzęty przed złotym płynem. SteelSeries twierdzi, że wytrzymałość DeXa sprawi, że będzie to ostatnia podkładka jaką kupimy – ciekaw jestem ile w tym prawdy. Zweryfikuję to za rok i wrócę do Was z aktualizacją.

Jak już wspomniałem, testowałem zestaw DeX + Rival podczas LAN-u w CS:GO i po ponad 11 godzinach grania non-stop wyszedłem z przeświadczeniem, że Rival został po prostu stworzony do tego typu rozgrywek. Czy to w domu, czy to na LAN party, wygoda i świetny feeling używania nie opuszcza nas na krok. Moi znajomi pewnie mają mnie już dość, jednak kiedy ktokolwiek szuka myszki do Counter-Strike, to właśnie Rivalem powinien zainteresować się w pierwszej kolejności. Szczególnie, że kosztuje on zaledwie 199 zł. Piszę zaledwie, bowiem za podobne myszki, inni producenci każą sobie płacić po 300-400 zł. SteelSeries pokazało, że w kwestii cena/jakość, wybór jest tylko jeden i nazywa się Rival. W domu próbowałem jeszcze ogrywać m.in. League of Legends, Diablo III oraz parę innych gier, które w między czasie dostawałem do recenzji i muszę powiedzieć, że nie mam się do czego przyczepić.

Może zabrzmi to mało profesjonalnie, ale ciężko o obiektywną opinię, kiedy każda recenzja jest subiektywna. Zakochałem się w zestawie DeX + Rival i na dzień dzisiejszy nie widzę lepszego sprzętu w moim arsenale. Ciekawe, czy nowe propozycje najpopularniejszych producentów są w stanie zagrozić temu zestawowi? Czas pokaże. Jak dla mnie Rival to mysz kompletna, którą powinno stawiać się za wzór skromności i najwyższej wydajności. A pomyśleć, że wygląda tak niepozornie… Dodajmy do tego DeXa i można śmiało sięgać po najwyższe rangi w najpopularniejszych grach. A teraz wybaczcie, ale Global Elite samo się nie wbije ;)

Clipboard04

Za użyczenie sprzętu do recenzji dziękuję firmie Steelseries

  • Frank

    Super :( teraz musze kupić….

    • Mateusz Greloch

      Dlaczego „musisz”? :)

      • Frank

        Bo wcześniej żyłem w błogiej nieświadomości, że są fajniejsze podkładni niż moja obecna QDC.

      • Mateusz Greloch

        Są takie, ale kosztują sporo więcej.