Podró­że w cza­sie i mani­pu­la­cja wyda­rzeń z prze­szło­ści to jeden z moich ulu­bio­nych tema­tów w hol­ly­wo­odz­kim kinie. Temat trud­ny, ale sza­le­nie wcią­ga­ją­cy. Quan­tum Bre­ak jawi­ło się jako eks­klu­zyw­na pereł­ka na kon­so­le Micro­so­ftu, któ­ra mia­ła nie tyl­ko poka­zać moc Xbo­xa One, a wręcz prze­ko­nać dotych­czas nie­zde­cy­do­wa­nych do zaku­pu nowe­go sprzę­tu. Fiń­skie stu­dio Reme­dy kolej­ny raz posta­wi­ło na roz­gryw­kę jed­no­oso­bo­wą i kła­dzie nacisk na sce­na­riusz, dorzu­ca­jąc w gra­ti­sie cie­ka­wą roz­gryw­kę z wie­lo­ma nad­na­tu­ral­ny­mi moca­mi.

Pamię­tam, że śli­ni­łem się wte­dy w kie­run­ku wszyst­kich zrzu­tów ekra­nu, zwia­stu­nów i wra­żeń, któ­re spi­sy­wa­li moi kole­dzy na Twit­te­rze i Face­bo­oku. Parę mie­się­cy póź­niej rów­nież i ja mogłem spró­bo­wać swo­ich sił jako Jack Joy­ce i pokrzy­żo­wać pla­ny Pau­lo­wi Sere­ne, sze­fo­wi orga­ni­za­cji Monarch. Co cie­ka­we, cięż­ko tu o jasną defi­ni­cję, czy Paul jest posta­cią do szpi­ku kości złą. Kolej­ny raz spraw­dza się, że punkt widze­nia zale­ży od pozy­cji, w jakiej znaj­du­je się dana oso­ba. Bałem się tyl­ko jed­ne­go – czę­sto w przy­pad­ku fabu­ły z podró­ża­mi w cza­sie w tle, jako widz jeste­śmy trak­to­wa­ni bar­dzo lek­ce­wa­żą­co. Sce­na­rzy­ści czę­sto pró­bu­ją wyja­śnić rze­czy dzie­ją­ce się na ekra­nie w bar­dzo naiw­ny, urą­ga­ją­cy inte­li­gen­cji spo­sób. A jak jest tutaj? Staw­ka jest duża, bowiem koniec świa­ta zbli­ża się nie­ubła­ga­nie i tym razem został on przed­sta­wio­ny jako koniec cza­su. Wyobra­ża­cie sobie koniec cza­su?

Bez wąt­pie­nia sce­na­riusz to naj­moc­niej­sza stro­na gry. Histo­ria jest na tyle wcią­ga­ją­ca, że zro­bi­łem coś, cze­go od daw­na nie robi­łem – wyłą­czy­łem wszyst­kie powia­do­mie­nia sys­te­mo­we, z gry, Ste­ama. Wyłą­czy­łem prze­glą­dar­ki inter­ne­to­we i wszyst­ko co mogło­by mnie roz­pra­szać. Cof­ną­łem dwie gene­ra­cje wstecz, odpa­li­łem grę na tele­wi­zo­rze, roz­sia­dłem się wygod­nie na kana­pie kaza­łem sobie nie prze­szka­dzać. Dwa wie­czo­ry póź­niej stwier­dzi­łem, że to jed­no z lep­szych, cyfro­wych eks­plo­ata­cji hol­ly­wo­odz­kich akto­rów jakie widzia­łem do tej pory. Od Reme­dy dosta­łem spój­ną, cie­ka­wą i przede wszyst­kim wcią­ga­ją­cą histo­rię. Dobrze zagra­ną i świet­nie sple­cio­ną z seria­lem. Nie rozu­miem tyl­ko jed­ne­go. Dla­cze­go nie poku­szo­no się o pol­skie napi­sy? W ten spo­sób wie­lu nie zro­zu­mie o co tak napraw­dę cho­dzi. Czy to w grze, czy w seria­lu. Ech, zapo­mnia­łem wspo­mnieć – Quan­tum Bre­ak to cros­so­ver: serial i gra, któ­re się prze­pla­ta­ją, uzu­peł­nia­ją i wza­jem­nie wpły­wa­ją na odbiór cało­ści.

Quantum Break PC Steam 1

Już nie­jed­no­krot­nie pró­bo­wa­no tego typu zagry­wek, że wspo­mnę cho­ciaż­by Defian­ce, czy­li mariaż gry MMO z seria­lem, któ­re­go jeden sezon mia­łem przy­jem­ność oglą­dać. W Quan­tum Bre­ak sytu­acja jest nie­co inna, bo odcin­ki seria­lu peł­nią tu rolę uzu­peł­nie­nia fabu­ły gry – cią­głe prze­pla­ta­nie się boha­te­rów i ade­kwat­na do wybo­ru w grze ścież­ka epi­zo­du potra­fią przy­kuć do tele­wi­zo­ra. W pew­nym momen­cie myśla­łem, że oglą­dam kolej­ny odci­nek seria­lu Frin­ge, któ­ry do dziś bar­dzo cie­pło wspo­mi­nam. Nie chcę zdra­dzać histo­rii, bo nawet naj­mniej­sza infor­ma­cja może komuś zepsuć przy­jem­ność – szcze­gól­nie w obli­czu tytu­łu, któ­ry czę­sto cofa histo­rię i uka­zu­je ją z innej per­spek­ty­wy. Niech wystar­czy tyl­ko tyle, że nasz głów­ny boha­ter, Jack Joy­ce (Shawn Ash­mo­re) poma­ga w uru­cho­mie­niu wehi­ku­łu cza­su, a Paul Sere­ne (gra­ny przez Aide­na Gil­le­na, czy­li Lit­tle­fin­ge­ra z Gry o Tron) wcho­dzi do wehi­ku­łu i wra­ca – moc­no odmie­nio­ny. Przy oka­zji pod­czas „prze­no­sin” docho­dzi o kwan­to­wej eks­plo­zji, któ­ra budzi w obu wyżej wymie­nio­nych boha­te­rach moce pozwa­la­ją­ce na mani­pu­la­cję cza­sem.

Pięć minut póź­niej chwy­ta­my za pisto­let i toczy­my nie­rów­ną wal­kę z kolej­ny­mi oddzia­ła­mi prze­ciw­ni­ków. Jak moż­na to nazwać ina­czej, sko­ro Jack może dosłow­nie zatrzy­mać czas i prze­biec Ci za ple­cy, ładu­jąc strzał z shot­gu­na z bli­skiej odle­gło­ści? Mocy jest znacz­nie wię­cej, może­my np. stwo­rzyć bąbel cza­su, któ­ry przyj­mie cały maga­zy­nek kara­bi­nu, a następ­nie wypu­ści go jako jeden, śmier­cio­no­śny atak na nicze­go nie­świa­do­me­go prze­ciw­ni­ka. Nie zabra­kło też typo­we­go uni­ku, któ­ry w tym przy­pad­ku jest po pro­stu krót­ką tele­por­ta­cją. Przy­naj­mniej tak to wyglą­da dla prze­ciw­ni­ków, któ­rzy nie­świa­do­mi naszych ruchów, mogą nadal strze­lać w ostat­nie miej­sce w któ­rym nas widzia­no. Nale­ży tutaj wspo­mnieć o tym, że żoł­nie­rze orga­ni­za­cji Monarch nie są debi­la­mi – pró­bu­ją zacho­dzić nas z boku i koor­dy­no­wać swo­je dzia­ła­nia. W póź­niej­szych eta­pach przyj­dzie nam wal­czyć ze znacz­nie lepiej wypo­sa­żo­ny­mi oddzia­ła­mi, któ­re tak­że posia­da­ją parę „cza­so­wych” sztu­czek w ręka­wie. Wte­dy robi się znacz­nie cie­ka­wiej, a szan­se wyda­ją się być pozor­nie wyrów­na­ne.

Quantum Break PC Steam 2

O ile na począt­ku roz­gryw­ki wszyst­ko jest nowe i eks­cy­tu­ją­ce, tak po 3–4 godzi­nach roz­gryw­ki, ska­ka­nie po kolej­nych pomiesz­cze­niach wypeł­nio­nych prze­ciw­ni­ka­mi może nużyć. Szcze­gól­nie jeśli dobrze roz­wi­nę­li­śmy postać i star­cia nie sta­no­wią dla nas wyzwa­nia, a jedy­nie spo­wal­nia­ją chło­nię­cie fabu­ły. Napraw­dę, zła­pa­łem się na tym, że dosłow­nie prze­bie­ga­łem koń­co­we loka­cje i wal­czy­łem tyl­ko po to, by zoba­czyć serial i zro­bio­ne na sil­ni­ku gry cut­scen­ki. Dosta­łem grę z doło­żo­nym seria­lem, a gra­łem dla seria­lu, trak­tu­jąc grę jako doda­tek. Para­no­ja, praw­da?

To zda­nie nie­ste­ty pod­trzy­mu­ję. Quan­tum Bre­ak to świet­na fabu­ła, bar­dzo dobry serial i nie­ste­ty – śred­nia gra. Odczu­wa­łem lek­ki nie­do­syt, że w seria­lu sku­pio­no się na posta­ciach dru­go­pla­no­wych i potrak­to­wa­no po maco­sze­mu kon­flikt na linii Jack-Paul, ale rozu­miem, że chcia­no po pro­stu poka­zać spo­sób funk­cjo­no­wa­nia kor­po­ra­cji Monarch. Doszły mnie też słu­chy, że serial nakrę­co­no jesz­cze przed pro­duk­cją gry, więc histo­rie mogą się nie spla­tać, ale ja tego nie zauwa­ży­łem. War­to też dodać, że są dwie opcje insta­la­cji gry – peł­na oraz opty­mal­na, gdzie serial jest stre­amo­wa­ny z ser­we­rów Reme­dy. Peł­na insta­la­cja to ponad 69 giga­baj­tów. THIS IS MADNESS!

Quantum Break PC Steam 3

Jako przed­sta­wi­ciel #PCMR muszę to napi­sać – Quan­tum Bre­ak wyglą­da świet­nie, a robi nie­sa­mo­wi­te wra­że­nie, szcze­gól­nie kie­dy docho­dzi­my do eta­pów z arte­fak­ta­mi linii cza­su. Podob­ne, pozy­tyw­ne wra­że­nie wywar­ły na mnie eta­py z Devil May Cry, gdzie rów­nież loka­cje zmie­nia­ły się na naszych oczach. Z tą róż­ni­cą, że Jack może wyko­rzy­sty­wać swo­je moce mani­pu­la­cji cza­sem, by powstrzy­mać bel­ki przed zapad­nię­ciem i tym samym przejść pod nimi jak gdy­by nigdy nic. Szko­da tyl­ko, że gdy­by od ogól­ne­go cza­su przej­ścia odjąć serial i cut­scen­ki, fak­tycz­nej roz­gryw­ki było­by może na mak­sy­mal­nie 5 godzin.

Jak wypadł port na plat­for­mę Ste­am? Gra­cze narze­ka­ją na śred­nią opty­ma­li­za­cję – nie wiem kto i na jakim sprzę­cie grał, ale na mojej plat­for­mie testo­wej (do podej­rze­nia poni­żej), mogłem spo­koj­nie grać w 1080p, naj­wyż­szych usta­wie­niach i 60 klat­kach na sekun­dę. Nie ma tu mowy o pozio­mie opty­ma­li­za­cji Mafii III, któ­ra krztu­si się nawet na naj­wy­daj­niej­szych kar­tach na ryn­ku. Quan­tum Bre­ak ma wyso­kie wyma­ga­nia, ale w zamian otrzy­mu­je­my przede wszyst­kim świet­ną fizy­kę oto­cze­nia, podat­ne na znisz­cze­nie ele­men­ty i lata­ją­ce w slow motion papier­ki i inne śmie­ci. Cięż­ko to opi­sać, ale wyglą­da to rewe­la­cyj­nie.

Quantum Break PC Steam 4

Quan­tum Bre­ak to świet­na pozy­cja dla każ­de­go, kto chce dostać spój­ną, zamknię­tą i przede wszyst­kim wcią­ga­ją­cą histo­rię sci-fi – cie­szę się, że mia­łem oka­zję jej doświad­czyć i oba­wiam się, że nie­pręd­ko dosta­nę coś rów­nie dobrze napi­sa­ne­go. Wer­dykt jest pro­sty – Reme­dy dostar­czy­ło kolej­ny raz grę nie­ty­po­wą, w pew­nych aspek­tach wtór­ną pod wzglę­dem roz­gryw­ki, ale na pew­no nie­za­po­mnia­ną jeśli cho­dzi o sce­na­riusz. Quan­tum Bre­ak to kolej­na po Ala­nie Wake’u gra stu­dia Reme­dy, któ­rą będę cie­ple wspo­mi­nał, choć dostrze­gam spo­ro ele­men­tów do popra­wy w kwe­stii roz­gryw­ki. Mam nadzie­ję, że Reme­dy rów­nież je widzi i wycią­gnie wnio­ski w kolej­nej pro­duk­cji. Oby ta przy­szła bar­dzo szyb­ko.

Grę do recen­zji wer­sji PC dostar­czył dys­try­bu­tor.

Platforma testowa

ModelZdję­cieDostaw­ca
Zalman Z1 Neo Zalman-Z1-Neo
 Zalman
Intel i7-6700k i7 INTEL
Cor­sa­ir LPX Ven­ge­an­ce DDR4 2800Mhz CORSAIR Corsair
HyperX Sava­ge 240 GB HyperXSavage
 HyperX
Giga­by­te GTX 1070 G1 
gtx-1070
 Gigabyte
Cor­sa­ir CX600 CX600 Corsair
Ther­mal­ta­ke Macho rev. B MACHO
ASUS Z170
Pro Gaming
 Z170

 

Quan­tum Bre­ak — Tra­gicz­ne skut­ki zaba­wy z cza­sem
Quan­tum Bre­ak wyglą­da świet­nie, fizy­ka robi wra­że­nie, a roz­gryw­ka anga­żu­je. Reme­dy wcią­ga nas w świat tra­gicz­nej w skut­kach zaba­wy cza­sem i dokła­da dobrze zre­ali­zo­wa­ny serial, ale to nie jest ich naj­lep­sza gra. Brak loka­li­za­cji może dzi­wić, szcze­gól­nie w tak roz­bu­do­wa­nej war­stwie fabu­lar­nej.
Gra­fi­ka70%
Fabu­ła90%
Gry­wal­ność67%
Serial80%
Opty­ma­li­za­cja75%
Loka­li­za­cja0%
75%Punk­ta­cja

Podobne Posty