Cześć, jestem Mateusz i od paru miesięcy mocno jaram się kryptowalutami. Bitcoin pochłonął mnie do reszty, żona nie może mnie już słuchać, a ja siedzę i szukam ciekawych kryptowalut do inwestycji. Jeśli chcesz zacząć, ale nie wiesz co i jak, zapraszam do tego podstawowego poradnika. To absolutne podstawy podstaw, dlatego jeśli macie bardziej zaawansowane pytania, postaram się w miarę możliwości odpowiedzieć na nie w komentarzach. Nie muszę chyba tłumaczyć, że to subiektywny tekst? ?

Zanim zaczniemy, przeczytaj podstawy podstaw:

Czym jest blockchain?

Nie będę odkrywał koła na nowo – Artur Kurasiński na swoim blogu świetnie wytłumaczył czym jest blokchain. Nie widzę sensu, by wyjeżdżać ze swoją parafrazą. Poświęćcie 15 minut i na spokojnie, z kawą lub herbatą w ręku, zgłębcie podstawy tematu w który chcecie wejść. Na tym etapie odpada sporo ludzi i nie jest to wiedza niezbędna do inwestowania, ale ja wolałbym wiedzieć w co się pakuję :) Dla opornych polecam też dokument na Netflixie – Banking on Bitcoin, ale warto już mieć podstawową wiedzę zanim do niego zasiądziecie – nie będziecie cofać i słuchać 3 razy, żeby zrozumieć :)

Dlaczego kryptowaluty są takie popularne?

Największą zaletą i jednocześnie wadą jest anonimowość stron transakcji i względny brak wglądu w to, ile Jan Kowalski ma na swoim kryptokoncie. Rządy grzmią, że kryptowaluty służą do kupowania narkotyków i nielegalnych transakcji, ale głównym założeniem była decentralizacja środków i zmniejszenie wpływu rządu i banków na obracane przez nas środki (w Wenezueli kopaczy bitcoinów wsadza się do więzienia).

To spore uproszczenie, ale zakładam, że przyszedłeś tutaj po podstawowe rady, a w razie zapotrzebowania, temat rozwinę w innym wpisie.

Bitcoin? A może coś innego?

Bitcoin zapewne obił Ci się o uszy. A co z Ethereum? IOTA? Monero? Wiesz czym się różnią? W czym specjalizują? Wiesz jaka technologia za nimi stoi i dlaczego niektóre wzrastają wykładniczo, a inne miewają niemalże 300% wzrosty w ciągu 2-3 dni? Super zestawienie znajdziecie pod adresem: COINMARKETCAP 

Opłaca się jeszcze w to wchodzić?

Podstawowa zasada jest taka, że nie ma złego momentu wejścia w kryptowalutę. Na własnym doświadczeniu, jeszcze jako całkowity laik, odmówiłem żonie zainwestowania sporej gotówki w bitcoina kiedy ten stał po 4000 zł. Nie interesowałem się kryptowalutami, myślałem, że „to bańka i zaraz będą spadki”. Jak bardzo się myliłem wie każdy, kto zna obecny kurs bitcoina. Nauczony tą sytuacją, obserwowałem wzrosty i spadki w cenie króla kryptowalut i wiem, że jeśli ktoś nie ma zamiaru bawić się w transakcje krótkoterminowe, to nie powinien obawiać się inwestycji w żadnym momencie. Warto jednak poświęcić chwilę i wybrać walutę o dużym potencjale i względnym ryzyku inwestycji.

screenshot-coinmarketcap.com-2017-12-11-10-12-07-707

Co teraz jest na topie?

Obecnie furorę robi IOTA, która ma służyć jako główna waluta do transakcji w sieci Internet of Things, w której komunikować się będą wszelkie inteligentne urządzenia. Kiedy twoja lodówka przyszłości stwierdzi, że powoli zaczyna brakować mleka wyczuwając brak nacisku na odpowiednią półkę, dopisze ją na listę zakupów lub od razu kupi po najkorzystniejszej cenie, a dostawca podwiezie Ci mleko pod drzwi. IOTA ma być szybsza niż transakcje terminalami kart płatniczych i bezprowizyjna. Obecnie ta technologia raczkuje, ale przewiduje się, że za 3-5 lat będzie na nią wielki szał.

Ile włożyć?

Tyle, ile Cię nie zaboli w przypadku straty. Najrozsądniejszym wyjściem jest wrzucanie co miesiąc małej kwoty, którą jesteś w stanie wyłożyć bez żadnych wyrzeczeń. U mnie jest to np. 100-200 zł miesięcznie, które prawdopodobnie przepiłbym kupując piwa lub inne trunki. A tak jestem zdrowszy i bogatszy. Odkąd zacząłem inwestować, mój wkład początkowy zwrócił się już siedmiokrotnie, a każda kupiona waluta dokłada kolejne złotówki każdego miesiąca.

A nie lepiej kopać?

O ile nie masz naprawdę mocnej karty graficznej, a najlepiej kilkunastu i to takich o doskonałym stosunku ceny do poboru prądu i wydajności, to odpuść sobie. Te kilkadziesiąt tysięcy które musiałbyś włożyć w sprzęt i ewentualnie przeznaczyć kolejne na jego naprawy, a potem opłacić prąd i dopiero odliczyć zysk, lepiej zainwestować w zakup. To oczywiście moje zdanie – swego czasu kopałem kryptowaluty, ale zysk na poziomie 100-200 zł miesięcznie nie był tym, czego chciałem. Tak wyglądają farmy kryptowalut na Islandii:

heres-another-shot-of-genesis-mining-operations-more-than-10000-mining-gpus-are-in-this-one-room

Zawsze to jakiś zysk!

Teoretycznie mógłbym te 100-200 zł inwestować w inne kryptowaluty i patrzeć na wzrosty, ale kopałem na moim jedynym komputerze, a kiedy odpalałem program, nie mogłem na nim nic zrobić. Kopanie zużywa sporo zasobów komputera i często można zapomnieć o pracy, graniu lub nawet oglądaniu filmów. Można to ograniczyć, ale wtedy nie kopiecie na 100% możliwości i tracicie jakiś tam procent miesięcznie. Dodajcie do tego, że miałem komputer w pokoju gdzie śpię, a przy kopaniu karta graficzna generowała szum porównywalny do silnika odrzutowca. Szybko się z tego wyleczyłem, ale w tym czasie sporo się nauczyłem o samym rynku i inwestowaniu, więc nie uważam tego okresu za stracony.

Nie chcę kopać, gdzie mogę kupić?

Najprostszy interfejs, w miarę proste zasady i sensowną weryfikację konta ma BitBay.net – na tej stronie zaczynałem i uważam, że dla totalnego laika nic więcej nie potrzeba. Ta polska giełda posiada popularne waluty, a jeśli zapragniemy więcej [a tych najciekawszych jest co najmniej 50], warto pomyśleć o przejściu na chociażby bitfinex, binance, coinone.

Inwestycja długoterminowa?

Jeśli nie masz czasu sprawdzać kursu co 5 sekund i szybko reagować na zmiany na rynku lub giełdach, a przy tym chcesz zachować zdrowie i spokojne życie – inwestuj długoterminowo. Kup walutę, ustaw w telefonie powiadomienie za 3-4 lata i wtedy sprawdź ile zarobiłeś. Na początku popełniłem błąd – zainwestowałem 500 zł i niemalże co 5 minut odświeżałem stronę z kursem. Kiedy ten zaczął spadać, momentalnie podskoczyło mi ciśnienie i zastanawiałem się czy wycofać środki i odzyskać choć część zainwestowanej kwoty. Poradziłem się starszego stażem kolegi, który mówił by nie panikować i HODL-ować.

A może zabawa na giełdzie?

Jeśli macie sporo czasu i chcecie grać na wzrostach i spadkach, to zasada jest banalnie prosta. Kupujesz kiedy kurs spada, sprzedajesz kiedy wzrośnie i powtarzasz proces ile chcesz. Wydaje się proste, prawda? Niestety w praktyce nie zawsze jesteśmy w stanie przewidzieć w którą stronę pójdzie kurs. IOTA z kursu $1.70 wyskoczyła na $3 w ciągu 24 godzin? Sprzedawać? A może wzrośnie jeszcze bardziej? Sprzedasz, a nagle podskoczy do $6. Nie sprzedasz, a jutro wróci do $1.70. Dla mnie to za dużo zabawy i znacznie mniej stresującym podejściem jest traktowanie inwestycji jak lokatę. Chyba żaden bank nie da nam lokaty z chociażby 10% wzrostu kapitału w stosunku rocznym, a jeśli jakimś cudem tak się stanie, to zablokuje wypłatę środków. A co powiecie na dwudziestokrotny wzrost? Bo praktycznie o tyle podskoczył kurs bitcoina w ciągu ostatniego roku:

4 stycznia 2016 – $443

2 stycznia 2017 – $835

11 grudnia 2017 – $16 873

A może inaczej:

bitcoin_price_milestones_close_price_marker_chartbuilder-1

HODL?

Hodl to w żargonie trzymanie środków i nie panikowanie w przypadku spadków. Termin wziął się z literówki (od słowa hold) i z miejsca wszedł do słownika amatorów kryptowalut. Pamiętacie jak mówiłem o inwestowaniu małych kwot, które Cię nie zabolą? Skoro nie bolą, to po co na nich tracić, skoro patrząc na wykresy walut, zawsze przychodzi odbicie i zyski?

A co jeśli pomysł całkowicie upadnie?

Rządy i banki lobbują ten koncept od początku istnienia kryptowalut – głównie z powodu braku kontroli nad tego typu rynkiem. Obecnie wprowadza się regulacje, urzędy skarbowe są świadome zjawiska wirtualnej waluty i odpowiednio podatkują zyski. Rejestrując się na popularnych giełdach wymagana jest weryfikacja konta, najczęściej z podaniem danych osobowych, by w przypadku kontroli urzędu, mieć czyste konto. Należy znać ryzyko – jeśli rynek upadnie lub zainwestujemy w złą kryptowalutę, niskie kwoty które włożyliśmy i tak byśmy wydali.

Miej tyłek ze stali i nie daj się zwariować

Wizja szybkiego zarobku kusi, ale przestrzegam przed zastawianiem domu, brania kredytu na 100 tysięcy lub sprzedawania mieszkania babci, by tylko dokupić trochę kryptowaluty. Historia już raz boleśnie doświadczyła chytrusów – w 2014 roku upadła giełda kryptowalut Mt. Gox, która w tamtym czasie trzymała 70% środków użytkowników biorących udział w rynku. Stracono setki milionów dolarów, kurs bitcoina się załamał i cena drastycznie spadła. Jeśli ktoś zainwestował oszczędności życia, został z niczym [czytaj: wypłacił z ogromną stratą] lub gorzej [zdarzały się samobójstwa]. Nikt nie mógł przewidzieć, czy bitcoin przeżyje ten krach, ale jak pokazuje historia, wystarczyło przeczekać [HODL!] i po paru latach kurs wystrzelił w kosmos. Pytanie czy masz cierpliwość lub po prostu jaja by w okresie największych spadków nie panikować?

123

Jak się obronić przed ewentualnym upadkiem giełdy?

Nie trzymać kapitału na giełdzie. Są elektroniczne portfele kryptowalut [np. Ledger Nano S] lub nawet papierowe odpowiedniki. Generujesz adres i zabezpieczenie, drukujesz, laminujesz lub wkładasz do książki i szansa na włam do portfela lub wyparowanie środków z giełdy jest minimalna. Trzymając środki w portfelu, nawet w przypadku bankructwa giełdy, środki są bezpieczne. Oczywiście to tylko moja opinia, bo zdarzają się wieloletni wymiatacze kryptowalut, którzy twierdzą, że to właśnie na giełdzie środki są bezpieczne i nie widzą powodu, by przelewać je na jakikolwiek portfel.

Co dalej?

Założyłeś konto na giełdzie, kupiłeś bitcoina, ethereum, IOTA lub inną walutę. Przelałeś środki na elektroniczny lub papierowy portfel albo trzymasz na giełdzie. Nie sprawdzaj codziennie kursu jeśli inwestujesz długoterminowo. Nie załamuj się spadkami – zawsze są odbicia, a tendencja jest zwyżkowa. Inwestuj w sprawdzone projekty, które nie są piramidami finansowymi – dobre kryptowaluty mają dokładnie opisany proces technologiczny na swojej stronie – dobrym przykładem jest IOTA, która jest przede wszystkim poparta technologią i konkretnym celem. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, nawet zainwestowane drobniaki, za parę lat mogą okazać się fortuną. Przekonał się o tym rząd Bułgarii, który przypomniał sobie o kupionych bitcoinach i mógłby je dzisiaj spieniężyć zmniejszając dług państwowy o 18%.

I już? To wszystko?

To absolutne podstawy podstaw, których nauczyłem się przez ostatnie 4 miesiące odkąd postanowiłem wejść w temat. Miewałem obawy początkującego, popełniałem błędy, traciłem środki, ale dzięki temu w tym momencie inwestuję w, moim zdaniem, bezpieczne projekty i bez stresu patrzę na wzrosty i nie panikuję przy spadkach. Traktuję tę inwestycję jak lokatę z wysokim procentem i ewentualne zyski będę realizował za parę lat. Uważam, ze lepsze to, niż trzymanie oszczędności na koncie, gdzie praktycznie nic się z nimi nie dzieje [przynajmniej dla mnie – banki ciągle obracają środkami].

Jeśli macie bardziej zaawansowane pytania, postaram się w miarę możliwości odpowiedzieć na nie w komentarzach.

Kopsnijcie tekst znajomym, podziękujcie lajkiem lub udostępnieniem – będę wdzięczny :)