Mam problem z NFS Payback. W sieci można wyczytać kilkadziesiąt wpisów na temat tego, jak Ghost Games zabija markę NFS, jak mikrotransakcje i lootboxy uniemożliwiają płynne przechodzenie kampanii, jak fatalny system jazdy zaimplementowano i jak dubbing do końca pogrzebał tę produkcję w oczach fanów. A ja gram… i nie mogę się od niej oderwać!

Kolejny Need for Speed! Świetnie! Instabuy!

Fanem Need for Speed jestem odkąd świadomie dokonywałem zakupów. Pamiętam czasy, kiedy jeszcze będąc w gimnazjum, udało się ubłagać rodziców, by kupić pierwszy komputer. Na tamte czasy był to istny szatan wydajności, ale Colin McRae Rally 2 śmigał jak szalony. Dwa lata później dorwałem się do Need for Speed: Hot Pursuit 2 i z miejsca zakochałem się w wyścigach z policją na ogonie. Kiedy pojawiła się trzecia odsłona Hot Pursuit, kupiłem ją za pieniądze z urodzin. Od tamtej pory staram się grać w każdą z pojawiających się części. Odpuszczam jedynie typowo torowe odsłony jak Prostreet i Shift, które nie do końca do mnie przemawiają. Uwielbiam za to Underground 2, Hot Pursuit z 2010 roku i Need For Speed z 2015 roku – to właśnie ta ostatnia część dała mi nadzieję, że z Payback przeżyję piękne chwile. Grę śledzę od pierwszej zapowiedzi i muszę przyznać, że z każdym newsem pokazującym jej wady, byłem pełen obaw o jakość końcowego produktu. Chwilę konsternacji wywołał u mnie angaż Joanny Jędrzejczyk jako osoby podkładającej głos jednej z bohaterek. Moim zdaniem Joanna nie nadaje się do dubbingu, ale chyba wiemm dlaczego to właśnie ona została zaangażowana do projektu Need for Speed Payback, ale o tym później.

Gotowy na Joannę Jędrzejczyk, odpalam!

Na początku zdziwienie – wersja dostarczona do recenzji (international) nie ma w spisie języków naszego rodzimego szelestu. Pozostaje mi grać po angielsku. Cieszy mnie to, bo uwielbiam aktorkę, która udziela wizerunku i głosu Linie Navarro (Dominique Tipper). Szkoda, że przypada jej rola czarnego charakteru, ale na to już nic nie poradzę i biorę, co dają. Zawsze odpalam polski dubbing przy pierwszym przejściu, by móc go należycie ocenić, ale tym razem liczę, że w komentarzach sami napiszecie jak brzmi polski dubbing w NFS Payback.

Zemsta – Motyw stary, ale jary

Historia jest prosta jak budowa cepa. Wzorem Fast & Furious mamy tutaj grupkę kierowców – uwielbiającego prędkość Tylera, kochającego drifty i offroad Maca, twardą i doświadczoną panią ekspert od ucieczek i starć z policją — Jess. Dorzućmy do tego genialnego inżyniera-mechanika Rava i kobietę (Lina), która ustawia wyścigi i trzęsie połową szemranych akcji w mieście. NIKT by się nie spodziewał, że ta ostatnia wyroluje całą ekipę i akcja kradzieży samochodu skończy się bez drogiej fury, z poturbowanym mechanikiem i gniewem poprzedniego właściciela Koenigsegga, biznesmena Marcusa Weira.

Tyler odpracowuje dług jako chłopiec na posyłki Weira, wstyd mu skontaktować się z poprzednią ekipą i ciągle czuje się winny pobicia mechanika Rava. Po pół roku zabawy w szofera Tyler nie wytrzymuje i sabotuje wyścig ustawiony przez organizację „The House”, która nie tylko sprzedaje wyścigi, opłacając kierowców, ale atakuje też samego Weira, próbując przejąć jego kasyna. Zgodnie z zasadą „wróg mojego wroga”, Tyler i Weir łączą siły, zbierają do kupy starą ekipę i tak oto z pomocą Maca, Jess i Rava próbują przeniknąć w szeregi „domu”, namieszać ile się da i położyć kres ich panowaniu w mieście.

 

Nie da się ukryć, że całość brzmi jak napisana na kolanie w 20 minut i jest tylko pretekstem do ścigania. Nie ma tu co liczyć na powtórkę z 2015 roku. Wtedy ludzie narzekali na nadmiar „yo yo homie”, ale przynajmniej miało to ręce i nogi. Fabuły w NFS Payback mogłoby równie dobrze nie być i nikt by za nią nie tęsknił. O samych dialogach nie chcę się nawet rozpisywać, ale tutaj naprawdę brakuje porządnego scenarzysty, dzięki któremu bohaterowie mieliby choć krztę człowieczeństwa. Po kilkunastu godzinach w grze los Tylera i jego ekipy jest mi całkowicie obojętny, a to nie świadczy dobrze o budowaniu wiarygodności poszczególnych członków tego wesołego gangu.

Fast & Furious: NFS Payback Edition

Nie da się ukryć, że sporo misji z głównej kampanii jest wzorowana na wydarzeniach z serii Szybcy i Wściekli – widział to każdy, kto zobaczył pierwsze materiały z gry albo śledził fragmenty promowane przez samo EA. Od próby uprowadzenia konwoju przewożącego najnowszy model supersamochodu, po skład ekipy, która praktycznie 1:1 przypomina drużynę złożoną przez Dominica Toretto. Nie zrozum mnie źle – seria Fast & Furious to moje Guilty Pleasure i im durniejsze rzeczy dzieją się na ekranie, tym większy uśmiech na mojej twarzy i tym chętniej popcorn ląduje w ustach. Fast & Furious kupuję z całym dobrodziejstwem inwentarza, razem z niekończącymi się pasami startowymi i walką z łodzią podwodną, ale tam, dosyć pokrętnie, ale miało to ręce i nogi. W NFS Payback wiele z tego, co robimy, ma baaaaaaaaardzo luźne powiązanie z wątkiem głównym.

Jak doceniam próbę stworzenia czegoś nowego, a nie wzięcia szablonu z 2015 roku i zrobienie reskina tej samej gry, tak tym razem coś poszło w kierunku, który niekoniecznie zainteresuje odbiorcę. Ile petycji należy wysłać do EA, by puścili zielone światło projektowi NFS: Underground 3?

Lootboxy? WAT

Im bliżej do premiery, tym bardziej zewsząd docierały do mnie informacje o niefortunnym systemie lootboxów, które w tego typu grze bardziej przeszkadza, niż pomaga i zmusza do grindowania tych samych aktywności, by móc zdobyć karty, na których naprawdę nam zależy. Najwidoczniej element losowości nie jest tym, na co liczyli fani NFS-a i ja ich doskonale rozumiem. Teraz nie wystarczy zebrać odpowiednią liczbę kredytów i kupić upgrade, który jest nam aktualnie potrzebny — musisz wybrać jedną z 3 kart po wygraniu wyścigu i liczyć na uśmiech losu. Jeśli masz farta, bardzo szybko ulepszysz samochody do poziomu, który pozwoli Wam komfortowo przechodzić kolejne wyścigi kampanii, ale jeśli masz pecha — szykuj się na grind.

nfs-need-for-speed-2017-08-21-need-for-speed-payback-hud-2

Przypadek rządzi kartą

Na szczęście nie jest to jedyny sposób na pozyskiwanie kart. Za kolejne poziomy reputacji dostajemy podstawową paczkę zawierającą m.in. kredyty i fragmenty kart. Można podjechać do jednego z wielu sklepów z częściami samochodowymi i zakupić karty spośród tego, co jest aktualnie w ofercie — a ta zmienia się co 10 minut. W praktyce oznacza to, że po praktycznie każdym wyścigu czy dwóch, możemy sprawdzić, czy nie pojawiło się coś lepszego. Niestety takie karty są drogie, więc jeśli masz pecha, czeka cię sporo frustracji. Jeśli karta jest słaba lub nie do końca pasuje do reszty, można ją rozłożyć na fragment. Trzy fragmenty pozwalają na wylosowanie nowej karty. Cały proces przypomina zabawę z maszynę slotową, gdzie możemy wybrać jeden z parametrów, który będzie gwarantowany — do wyboru mamy konkretną część [turbo/hamulce itp.], konkretnego producenta [amerciana, outlaw itp.] oraz bonus, który jeszcze bardziej zwiększa konkretną statystykę [przyspieszenie, moc hamowania itp.].

EventStart_Panel_01b

Jeśli szukamy skrzyni biegów, wybieramy ją z listy, a gra losuje producenta tej części i bonus do statystyk, a jeśli chcemy mieć komplet kart producenta outlaw, blokujemy właśnie tę markę i liczymy, że wypadnie część, której jeszcze nie mamy, z dodatkowym parametrem, który też będzie losowy. Warto zaopatrywać się w części jednego producenta – za 3 części z tej samej stajni dostaje się dodatkowy bonus do statystyk, a kiedy zdobędziemy wszystkie 6 części, bonus powiększa się jeszcze bardziej. Każda marka części dodaje inny bonus, dlatego warto wcześniej doczytać, żeby nie dodać samochodowi do driftu wydłużonego czasu w powietrzu.

Jedna wielka reklama Samsunga

Po ulicach jeżdżą ciężarówki oklejone grafikami chwalącymi monitory z technologią Quantum Dot, gdzieniegdzie wiszą bilboardy w podobnym stylu – ja rozumiem, że to partner technologiczny i pewnie stoi za tym niemała sumka, ale mimo wszystko – trochę razi. Tutaj wracamy też do Joanny Jędrzejczyk, która jest ambasadorką Samsung Polska. Dam sobie ściąć moją ukochaną brodę, że tylko i wyłącznie dlatego pojawiła się w grze – z powodu kontraktu pomiędzy EA i Samsungiem. Z całym szacunkiem dla jej osiągnięć sportowych, do dubbingu się nie nadaje i szkoda, że zamiast zainwestować w dobry voice acting, angażuje się celebrytów, by przyciągnąć do gry casuali. Ciekaw jestem jaki wpływ na sprzedaż ma taki właśnie krok i czy jest szansa, by do głosu dopuścić profesjonalistów, którzy zadbają o odpowiednią oprawę wokalną, kosztem ewentualnej darmowej promocji wśród fanów gwiazdy.

Kontrowersje za nami, czas na konkrety

Pomysł na design NFS Payback wywołuje ambiwalentne odczucia. Ciężki, nocny klimat ulicznych wyścigów z NFS (2015), zastąpiono w większości otwartymi terenami, którym do miasta daleko. Oprócz umieszczonego w południowo-wschodniej części mapy Silver Rock, reszta mapy to otwarte tereny pustynno-leśne, które nie różnią się mocno od siebie. Owszem, w określonych sekcjach można znaleźć punkty charakterystyczne, jednak w ogólnym rozrachunku, miejscówki nie zapadną na długo w pamięć. Na plus można zaliczyć utwory ze ścieżki dźwiękowej — choć są to w większości próbki stylów, których nie słucham na co dzień, w domu gram radośnie tupiąc nóżką w rytmy Run the Jewels, Queens of the Stone Age czy Post Malone, a w pracy słucham całego soundtracku w trybie repeat. Sam jestem zaskoczony zmianą gustu, ale jeśli można wyróżnić EA za jedną wspólną rzecz w ich flagowych produkcjach, to zawsze będzie to dobór oprawy muzycznej, dzięki czemu moja playlista na Spotify zawsze wzbogaca się o parę nowych pozycji.

A jeździć umiesz?

Wróćmy jeszcze do samego sterowania. Spotkałem się z opiniami, że system jazdy jest ociężały, że ciężko wejść w zakręt bokiem lub wręcz przeciwnie, że samochody płyną niczym mydelniczki po mokrej powierzchni. Nie wiem o czym mowa — każda odsłona NFS wprowadza modyfikacje prowadzenia, z każdą częścią trzeba go wyczuć i po prostu nauczyć. Po parunastu godzinach rozumiem różnice w prowadzeniu samochodów z różnych grup i mając dodatkowo opcje modyfikacji sterowania, wyłączenia kontroli trakcji i regulację zawieszenia, samochody można bardzo szybko dopasować do odpowiedniego wyścigu lub własnego stylu jazdy. Jeśli uważasz, że samochody jeżdżą źle, poświęć chwilę na ich konfigurację. Polecam.

Do naszej dyspozycji otrzymujemy 5 slotów na samochody, każdy z nich przystosowany do konkretnych konkurencji. W Need for Speed Payback mamy samochody do:

  • Wyścigów
  • Drag Race
  • Driftu
  • Ucieczek
  • Offroad

Każdy z nich zachowuje się inaczej na drodze i jest przystosowany do zupełnie odmiennych aktywności. Prowadząc potężnego Mustanga, który zwija asfalt podczas startu w wyścigu na ćwierć mili, nie ma co oczekiwać, że wejdzie w zakręt niczym Golf GTI lub będzie przedzierał pustynne bezdroża jak Land Rover Defender. Swoją drogą, zakochałem się w offroadzie — to zdecydowanie najciekawszy i najprzyjemniejszy tryb w jakim możemy się ścigać. Wysokie skoki, jazda bokiem po szutrze i zmyślne skróty — w to mi graj!

Zabytki, które warto poznać

Nie ma jednak problemu, by zbudować Garbusa na typowo offroadowy wehikuł, a wszystko dzięki systemowi samochodów Derelic. Po pokonaniu pierwszego zestawu aktywności, na który składa się zazwyczaj 6 eventów danej kategorii, otrzymujemy z grubsza zakreślone na mapie wskazówki, które musimy dopasować i odnaleźć na własną rękę. Na miejscu, w pierwszej kolejności, znajdujemy ramę samochodu, a kolejne cztery paczki zawierają brakujące elementy, dzięki którym będziemy mogli odrestaurować jeden z 6 klasycznych samochodów.

rnFzvsH

Jako jedyne w grze, samochody te można przystosować do udziału w konkretnych kategoriach wyścigów, ale co ważne – wybieramy to w momencie ich budowy w warsztacie i nie ma od tego odwrotu. Warto więc z góry ustalić jaki samochód przypiszemy do driftu, a który posłuży nam do przemierzania puszczy.

Warto?

Jestem świadomy, że Need for Speed Payback nie jest najlepszą odsłoną serii, a zaimplementowany system lootboxów i kart uderza we wrażliwy obecnie temat, ale nie miałbym czystego sumienia, jeśli zniechęcałbym amatorów arcade racerów przed zagraniem — zwłaszcza w epoce renesansu typowych symulatorów i gier wyścigowych nastawionych na jak największy realizm. Jestem świadom wad tej produkcji, ale nie mogę się od niej oderwać i potrafię też docenić zalety, które w warstwie rozgrywki mają sens. Mam dziwne wrażenie, że Ghost Games miało konkretny plan na tę grę, ale plany te przegrały z cyklem wydawniczym.

Gdyby przesunąć premierę o pół roku, doszlifować niektóre elementy, lepiej przemyśleć interfejs i dopisać kilka stron A4 scenariusza, moglibyśmy dostać naprawdę solidną produkcję. Dla ludzi takich jak ja, dla których liczy się przede wszystkim rozrywka i nawet w średniakach jest w stanie znaleźć coś interesującego, Need For Speed Payback jest wybojem na drodze ku kolejnej, znacznie lepiej dopracowanej odsłonie serii. Mam nadzieję, że Ghost Games i EA wyciągną wnioski i wrócą silniejsi – ta seria na to zasługuje.

ea-logo

Kopię gry w postaci kodu na wersję cyfrową dostarczył wydawca – Electronic Arts Polska.

Gra kosztuje około 190 zł w wersji na PC i około 225 zł w wersjach na PS4 i Xbox One [ceneo.pl]. Jeśli nie jesteś pewien, czy gra trafi w Twoje gusta, posiadając abonament Origin Access lub EA Access, możesz skorzystać z darmowej wersji testowej, która pozwoli sprawdzić grę przed zakupem.