Jakiś czas temu Matt zapytał się mnie, czy może nie chciałabym przetestować nowej gry, która jakiś czas temu wyszła na telefony komórkowe. Messy Bird to gra warszawskiej firmy Kool2Play, która oferuję rozrywkę w formie free to play. Jako, że lubię wspierać polski produkt i często sięgam do gierek na telefonie – ucieszyłam się z takiej możliwości spędzenia wolnych chwil, a przy okazji objawił mi się materiał na pierwszą w moim życiu recenzję gry mobilnej. Nie bijcie :)

Po uruchomieniu plansz z logo producenta, widzimy bardzo krótkie wprowadzenie do tego, z czym przyjdzie nam się zmierzyć. Na pierwszych obrazkach możemy zauważyć jakieś kreaturki wyłaniające się z kulistego statku obcych, które atakują biednych mieszkańców tego świata. Jeśli wystarczająco długo oglądaliśmy pierwsze dwie sceny – w następnej widzimy grafikę w stylu Batmana, gdzie mieszkańcy proszą o pomoc tytułowych brudnych ptaszków <prawie jak Brudny Harry>.

Czas na menu główne – które bardzo szybko zwiedzamy i zapoznajemy się z mechaniką grania. Jesteśmy dosłownie jedno kliknięcie od zaczęcia rozgrywki. Główne okno gry nie jest skomplikowane, ani nie obfituje w zaawansowane ustawienia. Na pierwszym planie mamy ikonki do zmiany i dodawania mieszkańców miasta, a drugi kafelek to wybór coraz to lepszych ptaszków do masakrowania kupą obcych (tak pomyślałam przed zagraniem, bo przecież Batman też nie daje złoczyńcom lizaków w prezencie). Dwoma kolejnymi kafelkami poniżej są po kolei: ranking globalny, a także możliwość obejrzenia ponownie „jak to wszystko się zaczęło…”, gdybyście coś przeoczyli albo stwierdzili że filmik jest godny ponownego odtworzenia.

Gra opiera się na atakowaniu nieprzyjaznych obcych kupą naszych dzielnych ptaszków. Z biegiem naszych postępów w grze zaczynają nam się odblokowywać nowe postaci w mieście oraz nowi i mocniejsi skrzydlaci pogromcy obcych. Im dalej uda nam się przelecieć, tym bardziej zmienia się nam tło i krajobraz otaczających postaci. Nie muszę chyba dopowiadać, że im dalej w las tym ciemniej – a w tym wypadku chodzi mi o ilość i poziom trudności przeciwników, których musimy koniecznie zestrzelić białym szlamem.

Gra jest stworzona z przymrużeniem oka, dlatego zachęcam do wyluzowania i cieszenia się z każdego udanego trafienia – ja nie jestem chyba aż tak wyluzowana, bo za każdym razem, kiedy trafiłam człowieka moją kupą, czy uciekł mi jakiś alien, miałam ochotę rozgnieść telefon w łapie – ale tak bywa, więc po głębokim oddechu znów zapragnęłam pobić swój poprzedni, osobisty rekord. Dlaczego moja frustracja tak szybko się pojawiała? Kiedy pierwszy raz (+/- 20 kolejnych uruchomień) odpaliłam rozgrywkę, ciężko było mi było trafiać w obcych, jednocześnie nie zabijając kupą mieszkańców miasta – którzy zamiast siedzieć zabarykadowani w domu, pałętają się bez celu po mieście. Zabijacie mieszkańca – koniec gry. Przepuścicie obcego – koniec gry… I jak tu być oazą spokoju? Otóż da się – ale trzeba być cierpliwym, bowiem kolejne odblokowane ptaszki umożliwiają nam zachowanie głowy i uratowanie świata przed atakiem obcych (tym razem to Polska, a nie USA, które zmasakrowano wielokrotnie w wielu filmach)

Gra jest do ściągnięcia na iOS oraz Android, dlatego każdy kto ma więcej niż 3 lata oraz dysponuje 32 MB na karcie pamięci powinien ściągnąć i wypróbować tę grę. Polecam ją każdemu, jako zabijacz nudnego czasu w kolejce do lekarza lub podczas podróży komunikacją miejską. A żeby Was zachęcić mam dla Was oficjalny zwiastun gry – Smacznego!

Podobne Posty