Nie lubię recenzować produktów, które wielu określa mianem legendarnych, a takimi są bezwzględnie HyperX Cloud II. Nasłuchałem się o nich tyle dobrego, że musiałem sam sprawdzić, czy to prawda. Po wielu miesiącach prób, w końcu udało mi się dorwać do jednego z egzemplarzy!

Jeśli choć trochę interesujecie się rynkiem audio, powinniście kojarzyć firmę Takstar. To właśnie na bazie jednego z modeli tej firmy (Pro 90), stworzono pierwsze słuchawki HyperX Cloud. Z miejsca stały się jednymi z najczęściej polecanych słuchawek gamingowych przez tych, którzy znali się na rzeczy lub nie byli mamieni marketingiem innych firm. Chowajcie Razery, Roccaty i Steelseries – to właśnie Kingston i ich HyperX Cloud zawojowały rynek wyśmienitą ofertą w doskonałej jak na możliwości cenie. Czy kolejna wersja, oznaczona numerkiem II, dorównała poprzednikowi? Vader aż się pali do testów.

HyperX Cloud II

Jak pokazał czas, w ciągu roku Cloud II przyćmiły poprzedni model i ich sława urosła do takiego stopnia, że kiedy ktoś zapyta o headset 7.1 do PC lub konsol, zazwyczaj to właśnie Cloud II są wymieniane jako pierwsza propozycja. I słusznie. Pierwszy kontakt, zwykłe odpalenie płyty zgranej do formatu FLAC w pracy i zrozumiałem o co chodzi – to nie są upstrzone podświetleniem słuchawki gamingowe, które kosztują 200 zł więcej za samo słowo gaming w nazwie.

To pełnoprawne słuchawki z głęboką sceną oraz dokładnie wyizolowanym pasmem. Po polsku – grają świetnie, co przekłada się również na wrażenia z rozgrywki. Nie mogę znaleźć wad w odsłuchu w tej kategorii cenowej. Powiem więcej, słuchawki w znacznie wyższej cenie potrafią grać w połowie tak dobrze, jak Cloud II i nie jest to tylko moja opinia, bo HyperXy przeszły przez sporo głów w biurze w dniu, w którym zjawił się kurier. Powinienem dostać jakąś premię, bo dwie osoby od razu wrzuciły je do koszyka i zamówiły :)

Zacznijmy jednak od początku. Eleganckie opakowanie, wypełnione sztywną pianką świetnie chroniącą słuchawki podczas transportu, skrywa w sobie słuchawki, dołączany mikrofon, kartę dźwiękową na USB, przejściówkę samolotową oraz drugi zestaw gąbek. Jakby tego było mało, dostajemy w gratisie materiałowe etui, które przyda się jeśli chcemy podróżować ze słuchawkami na np. LAN party. W zestawie otrzymujemy też dwa rodzaje wykończenia słuchawek – welurowe oraz skórzane, które możemy zmieniać jak tylko nam się podoba. Skórzane, choć sztuczne, oferują większą izolację otoczenia, przez co lepiej odbieramy dźwięki. Welur z kolei jest lżejszy, lepiej przepuszcza powietrze, ale ceną jest mniejsze odcięcie od dźwięków zewnętrznych, co przekłada się na nieco słabszy odbiór. Jako purysta, zostawiłem skórzane, choć po paru godzinach non-stop w upalne dni, moje uszy błagały o dostęp do powietrza. Rozumiem jednak, że jestem świrem i spędzam za dużo czasu przy komputerze i przy normalnym użytkowaniu, nie wszyscy zdążą się spocić :)

_MG_0180

Kabel ma długość 109 cm i jest grubo opleciony, podczas prawie miesięcznych testów, nie zdołałem go przetrzeć, a musicie mi uwierzyć, mocno nimi poniewierałem. Jak testować, to na całego! Dla niektórych minusem będzie brak możliwości jego odpięcia od słuchawek, np. na czas transportu. Jeśli uważacie, że metr to za mało, pamiętajcie, że sama karta dźwiękowa również ma kabel [203 cm, też w oplocie] – tu już robi się konkretnie, bo łączne 3 metry pozwalają na spore oddalenie od np. konsoli i wygodne rozłożenie się na kanapie. Naturalnie dołączany jest zestaw skróconych instrukcji na papierze. Muszę to zaznaczyć, bo coraz częściej producenci odsyłają na swoją stronę, oszczędzając na papierze [czyt. tnąc koszty].

Główna różnica pomiędzy dwoma generacjami chmurek tkwi w dołączanej do Cloud II karcie dźwiękowej na USB. Najbardziej skorzystają na tym użytkownicy laptopów, choć znając jak niedocenianym elementem stacjonarek jest inna niż zintegrowana karta muzyczna, tego typu dostawka nagle pokaże, że dźwięk nie musi być przytłumiony i pozbawiony głębi. Oprócz przetwarzania dźwięku, karta służy jako pilot do zmiany głośności i czułości dołączanego do słuchawek mikrofonu oraz pozwala na jego wyciszenie.

Czy wspominałem też o tym, że karta przetwarza w locie sygnał na 8 kanałów? Naturalnie za tę cenę dostajemy jedynie wirtualną scenę 7.1, jednak jest na tyle dobra, że przyda się nie tylko w grach, ale również przy oglądaniu filmów z dźwiękiem przestrzennym. Wiem, testowałem :) Jest to fajna alternatywa dla kogoś mieszkającego w kawalerce, kto nie ma miejsca na rozłożenie prawdziwego zestawu kina domowego. Najwięcej na przejściu w przestrzeń zyskało moje największe guilty pleasure, czyli seria Transformers, która może i jest średnim filmem, ale dźwięki ma świetnie rozłożone. #TeamOptimus

_MG_0192

Specyfikacja słuchawek

Konstrukcja słuchawek przewodowe, zamknięte
Izolacja od hałasów zewnętrznych ok. 20 dBa
Typ przetworników dynamiczne
Średnica przetworników 53 mm
Pasmo przenoszenia 15 – 25000 Hz
Impedancja 60 Ω
Moc wyjściowa 150 mW
Ciśnienie akustyczne 98 dB +/- 3 dB
Zniekształcenia harmoniczne < 2%
Nacisk pałąka na głowę 5 N
Kabel ok. 109 cm z oplotem (słuchawki) + ok. 203 cm z oplotem (przedłużacz z kontrolerem)
Wtyk 3,5 mm, prosty, pozłacany
Waga 350 g

Specyfikacja mikrofonu

Typ elektretowy (back-electret)
Charakterystyka kierunkowości kardioidalna
Impedancja ≤ 2,2 kΩ
Napięcie 2V
Pasmo przenoszenia 50 – 18000 Hz
Zniekształcenia harmoniczne 2% (przy częstotliwości 1000 Hz)
Ciśnienie akustyczne maks. 105 dB
Wyjście -39 dB +/- 3 dB
Średnica kapsuły ok. 6,5 mm
Pałąk mikrofonu ok. 150 mm, giętki
Wtyk 3,5 mm, pozłacany

Długo żyłem w niewiedzy, bo myślałem, że nie ma wygodniejszej konstrukcji od tego, co Steelseries pokazało ze swoimi Siberiami. Skromne z wyglądu Cloudy, skutecznie naprostowały ten światopogląd. Korzystając z wolnego weekendu, nadrabiałem parę głośniejszych tytułów, spędzając przed komputerem po 10-12 godzin dziennie w słuchawkach na głowie [nie licząc krótkich przerw]. Niestety były upały, więc potwierdzam, że uszy mogą się spocić – szybka podmianka na welury i było znacznie lepiej. W kwestii rozciąganego pałąka, jest równie wygodny co w Syberii i dodatkowo oferuje manualną regulację, które w rozwiązaniu konkurencji nie ma i której często brakowało. Tutaj nawet użytkownicy z dużą głową mogą czuć pełen komfort.

_MG_0171

Mikrofon mocno poprawiono w stosunku do pierwszych Cloudów. Pod względem technicznym warto wspomnieć zwiększone pasmo przenoszenia 50-18000 Hz (w starszym modelu było to 100-12000 Hz). Realną różnicą jest bardziej naturalny głos. Ramię ma ok. 15 cm długości, a sam mikrofon pokryty jest pianką, którą na upartego można zdjąć. Nie zalecam tego kroku, bowiem chroni ona przed głoskami wybuchowymi, które są ładnie tłumione gąbką. Działa to na zasadzie popfiltru, używanego w studiach nagraniowych lub realizacji dźwięku na zewnątrz – na pewno kojarzycie futrzane lub właśnie piankowe nakładki na mikrofon :)

Chcę zwrócić Waszą uwagę na jeszcze jeden element, czyli samą wtyczkę 3,5 mm – ma ona aż 4 piny, przez co można ją wpiąć bezpośrednio w np. Dual Shocka 4 i korzystać z mikrofonu słuchawek. Działa to również w przypadku smartfonów, jeśli ktoś chciałby sprawdzić. W niektórych modelach innych firm, są tylko 3 piny w obu kablach [mikrofon i słuchawki] i wymagana była przejściówka na 4 piny.

COVER

Czas na mięcho – testy dźwięku. Uprzedzam, że wcześniej używałem Sennheiserów HD555, które kosztują dwie stówki więcej i choć konstrukcją odbiegają od Cloudów II [są półotwarte], tak jakością dźwięku są dla mnie ideałem. Każdy ma inne ucho, ale niech to będzie mój punkt odniesienia. Nie jestem ekspertem w kwestii dźwięku, jednak swoje już na uszach miałem. Jedno jest pewne – HyperX Cloud II uzależniają i teraz nie wiem, czy wrócić do Sennheiserów, czy skazać je na los „biurowych grajków”. Gwoli ścisłości, podczas odsłuchu muzyki, zalecam wyłączenie wirtualnego 7.1 – ma to zastosowanie również w przypadku słuchania wywiadów, audiobooków i podcastów, czasami sterownik może przekombinować i całość będzie brzmiała nienaturalnie.

Głośność nieco mnie zdziwiła. Zazwyczaj muszę podbijać z suwakiem systemowym w granice 80%, by móc ładnie odciąć się od rzeczywistości. W HyperX Cloud II już przy 20% stwierdzałem, że jest wystarczająco głośno. Jeśli lubicie głośne brzmienia, na pewno nie będziecie narzekać. Niestety koniec końców, tak małe rozmiarowo rozwiązanie jak ta dołączana do zestawu karta dźwiękowa, wymięka w porównaniu z dedykowanymi rozwiązaniami np. Asusa Xonar. Jest to raczej logiczne, jednak dopiero po wpięciu do tej karty, przetwarzanie dźwięku na wiele kanałów pokazało pazur. Choć rozwiązanie Kingstona dostarcza przedsmak wirtualnej dźwiękowo rozrywki, polecam zaopatrzenie się w lepszą kartę audio i jeszcze większe wzmocnienie Cloudów II. Wcześniej wspomniałem jeszcze o sterowniku, choć nieco na wyrost – HyperX nie dostarcza oprogramowania – po podłączeniu do komputera, system instaluje potrzebne do rozpoznania pliki, ale nie mamy tutaj żadnej kontroli nad większością opcji.

_MG_0176

Ale do rzeczy! Dźwięk! Przede wszystkim, Cloudy II mają głębszy bas od Sennheiserów HD 555 – porównuję tutaj defaultowe ustawienia na dołączanej karcie dźwiękowej – jest pełniejszy i wyraźniejszy, co da się odczuć przede wszystkim w strzelankach singleplayer i filmach. Jak wiadomo, profesjonalni e-sportowcy basu nie potrzebują, bo kroki i strzały to tony średnie oraz wysokie, ale nic tak nie raduje uszu, jak odgłos granatu implozyjnego w Star Wars: Battlefront, którego efekt basu dosłownie pieści uszy.

HyperX Cloud II grają szeroko i przestrzennie, ale co najciekawsze, bardzo szczegółowo jak na słuchawki dynamiczne. Jak na konstrukcję za 400 zł – chapeau bas. Zadaniem tego headsetu nie jest jak najwierniejsze odwzorowanie dźwięku – to nie są słuchawki studyjne, które mają grać płasko, ale równo. Tutaj do głosu dochodzą wyraziste dźwięki, czasami wzmocnione dla efektu „pierdolnięcia”. Ale wiecie co? Mi się to bardzo podoba! Ciepłe dźwięki to coś, co tygrysek lubi. Najlepsze jest to, że po odpowiednim wygrzaniu przetworników i podłączeniu do mocniejszej karty dźwiękowej, na pewno będzie jeszcze lepiej!

Niestety nie ma róży bez kolców, jeśli Twoim ulubionym gatunkiem muzyki jest Heavy/Death Metal, gitara elektryczna może brzmieć nieco nienaturalnie. Za to amatorzy muzyki elektronicznej lub np. bluesa i jazzu mogą poczuć się mile łechtani przez np. klarnety lub saksofon. Szczególnie polecam sesję z Milesem Davisem lub Johnem Coltranem – sama przyjemność. Myślę, że po takiej recenzji, nikogo nie zdziwi ocena.

hyperx

Słuchawki do testów użyczyła firma HyperX.

HyperX Cloud II - Gamingowe, legendarne, przetestowane!
Fenomenalne połączenie jakości dźwięku, niskiej jak na możliwości ceny, wyraźnego mikrofonu i komfortu użytkowania. Mój lider jeśli chodzi o słuchawki gamingowe do 400 zł, które sprawdzają się również w filmach i muzyce. Co tu dużo mówić – sztos. Aż strach pomyśleć, co pokażą następne słuchawki, czyli model Revolver, zapowiedziany na ten rok.
Cena/Jakość95%
Wygoda użytkowania90%
Karta dźwiękowa60%
Dźwięk90%
Mikrofon70%
Akcesoria90%
Plusy
  • stosunek ceny do jakości
  • bardzo dobra jakość wykonania
  • ciepłe brzmienie
Minusy
  • skórzane nauszniki mogą pocić uszy
  • dołączana karta dźwiękowa
91%Punktacja
Ocena czytelników: (7 Votes)
99%
  • Takie słuchawki za taką kasę? DAMN!

  • Kibi

    Tekst bardzo zachęcający do zakupu. Dlatego też, jak tylko będę potrzebował nowego headsetu to zakupię. Nie są nader drogie, a osiągi robią wrażenie.

  • Pingback: Cıvata()