W dniach 8-9 kwietnia odwiedziliśmy warszawską Halę Torwar, gdzie odbywała się impreza Wargaming.net League The Grand Finals 2016. Jak co roku, do Warszawy zjechały najlepsze drużyny świata, by rywalizować o tytuł najlepszej ekipy czołgistów, a przy okazji uszczknąć troszkę z miliona złotych, które przeznaczono na nagrody.

Wśród drużyn mogliśmy obserwować m.in. Natus Vincere, Hellraisers, Kazna Kru, Yato i Wombats on Tanks [chyba moja ulubiona nazwa drużyny ever]. Nie zabrakło reprezentantów praktycznie każdego zakątka świata, przez Skandynawię, Chiny, aż do najliczniejszej grupy zawodników z Europy. W World of Tanks nie zawsze wygrywają Azjaci, więc emocji nie zabrakło.

Na zainteresowanych czekała strefa cateringowa, dwa wystawione przed wejściem czołgi, strefa VR oraz paręnaście konsol PlayStation 4, gdzie najwięksi śmiałkowie mogli spróbować swoich sił w przerwach pomiędzy oglądaniem kolejnych meczów Grand Finals.

Organizatorzy wyciągnęli wnioski z zeszłego roku i postarali się o większą halę. Torwar oferował nie tylko powiększoną powierzchnię, ale również doskonałą organizację ruchu wewnątrz, dlatego pomimo wielu tysięcy odwiedzających, nie można było odczuć zaduchu lub niepotrzebnego zatoru na korytarzach. Na uwagę zasługuje fakt, że cała impreza była bezpłatna, więc każdy chętny mógł wejść, jeśli tylko chciał. Jeśli jednak kolejki wydają się Wam odstraszające, zawsze można było zakupić bilet premium, uprawniający do wejścia osobną bramką.

W stosunku do zeszłego roku zaszły zmiany w zasadach rozgrywek. Czas pojedynczej bitwy został zwiększony z 7 do 10 minut, co ma na celu położenie jeszcze większego znaczenia dla planowania, taktyki i strategii drużyn. Drużyny mogą od teraz wybierać również pojazdy najwyższego, X poziomu. Widzowie będą mogli zobaczyć najpotężniejsze pojazdy dostępne w World of Tanks. Format ataku i obrony opiera się na zasadzie, iż jedna drużyna broni dwóch stref na mapie, a rywale próbują je przechwycić lub zniszczyć wszystkie czołgi przeciwnika.

Jeśli akurat nie jesteście w pobliżu, warto wejść na stronę Twitch.tv i kibicować finalistom zdalnie, poprzez oficjalny stream. Tutaj nikt nie dostaje się przypadkowo, a nawet jeśli nie jesteście wielkimi fanami World of Tanks i nie za bardzo wiecie co to Grand Finals, na pewno udzieli się Wam atmosfera tego wyjątkowego wydarzenia i będziecie bawić się równie dobrze jak Wasi bardziej doświadczeni kompani.

Jeśli czytacie ten wpis już po zakończeniu turnieju, zapis finałowego meczu można znaleźć w archiwum profilu Twitch, do którego odnośnik znajdziecie w akapicie powyżej :)