Od pierw­sze­go poka­zu pra­so­we­go, zor­ga­ni­zo­wa­ne­go wspól­nie przez 2K i Cene­gę, Evo­lve urze­kło mnie zamy­słem asy­me­trycz­ne­go mul­ti­play­era, w któ­rym czwór­ka łow­ców polu­je na bestię. Z bie­giem cza­su bestia ewo­lu­uje i w inte­re­sie łow­ców jest jak naj­szyb­sze jej powstrzy­ma­nie, bowiem im lepiej roz­wi­nię­ty stwór, tym trud­niej go ubić, a i zada­wa­ne przez nie­go obra­że­nia wyż­sze.

Kon­struk­cja roz­gryw­ki jest pro­sta jak budo­wa cepa – bestia na pierw­szym pozio­mie ucie­ka, sta­ra­jąc się zna­leźć poży­wie­nie potrzeb­ne do ewo­lu­cji, a w tym cza­sie gru­pa choj­ra­ków śle­dzi ją i sta­ra się ubić. Na dru­gim pozio­mie ewo­lu­cji, szan­se na zwy­cię­stwo w bez­po­śred­nim star­ciu są bar­dzo wyrów­na­ne, a na trze­cim najem­ni­cy muszą wspiąć się na wyży­ny swo­ich umie­jęt­no­ści, by wspól­ny­mi siła­mi poło­żyć kolo­sa.

Brzmi pro­sto? W prak­ty­ce cięż­ko sko­or­dy­no­wać cały zespół, szcze­gól­nie jeśli gra­my z loso­wy­mi kom­pa­na­mi wyszu­ka­ny­mi nam przez match­ma­king , a kie­dy bie­ga­my bestią, począt­ko­wy cha­os i brak roze­zna­nia w dostęp­nych mapach może odwró­cić się prze­ciw­ko nam.

Tak napraw­dę Evo­lve to dwie gry w jed­nej – bestia i najem­ni­cy to zupeł­nie inne pary kalo­szy. Roz­gryw­ka bestią przy­po­mi­na gry z wido­kiem TPP, gdzie wg mnie pad wygry­wa wygo­dą nad mysz­ką i kla­wia­tu­rą.  Jako najem­ni­cy otrzy­mu­je­my kla­sycz­ne­go FPS‑a, gdzie zaim­ple­men­to­wa­no kla­sy posta­ci, by nie­co zdy­wer­sy­fi­ko­wać sty­le gry poszcze­gól­ny­mi boha­te­ra­mi. Kam­pa­nia? Po co Wam kam­pa­nia? Tutaj nie ma cza­su na godzin­ne tuto­ria­le i wal­kę z AI – tu trze­ba napie­przać i to z żywym prze­ciw­ni­kiem, przy któ­rym nawet naj­lep­sze AI wymię­ka.

Do naszej dys­po­zy­cji odda­no 12 boha­te­rów podzie­lo­nych na czte­ry kla­sy posta­ci: tra­pe­ra, sup­por­ta, assaul­ta i medy­ka. Po stro­nie bestii, w pod­sta­wo­wej wer­sji mamy do wybo­ru mocar­ne­go Golia­tha, lata­ją­ce­go Kra­ke­na i prze­bie­głe­go Wra­itha. Na począt­ku otrzy­mu­je­my dostęp do jed­ne­go przed­sta­wi­cie­la każ­dej kla­sy, stop­nio­wo odblo­ko­wu­jąc resz­tę.

Wyma­ga to zaan­ga­żo­wa­nia spo­rej daw­ki cza­su, jed­nak czas ten nie będzie zmar­no­wa­ny – im wię­cej gra­my, tym wię­cej z mecha­ni­ki gry rozu­mie­my i tym pro­ściej zlo­ka­li­zo­wać bestię patrząc na poła­ma­ne drze­wa, mar­twe zwie­rza­ki i pło­szo­ne przez nią pta­ki. Urok Evo­lve doce­nia się dopie­ro po spę­dze­niu z grą co naj­mniej paru godzin, by poznać te wszyst­kie smacz­ki, mogą­ce zmie­nić nasze postrze­ga­nie gry z „prze­cięt­nej, o powta­rzal­nej roz­gryw­ce”, na „dyna­micz­ną, wyma­ga­ją­cą myśle­nia i zgra­ne­go zespo­łu”.

Samo uczu­cie jakie daje lata­nie Kra­ke­nem i zarzu­ca­nie najem­ni­ków umie­jęt­no­ścia­mi jed­no­cze­śnie patrząc jak mota­ją się z prze­ra­że­nia i stre­su jest war­te tego, by choć poży­czyć tytuł i poczuć na wła­snej skó­rze jak to jest być łow­cą i bestią. A są to zupeł­nie róż­ne odczu­cia, któ­re przy­pad­ną do gustu szcze­gól­nie tym, któ­rzy lubią znę­cać się nad wir­tu­al­ny­mi prze­ciw­ni­ka­mi.

Gra­nie bestią daje złud­ne poczu­cie mocy i cza­sa­mi w fer­wo­rze wal­ki moż­na się zatra­cić w bitew­nym sza­le, nie patrząc na pasek nasze­go zdro­wia, a póź­niej dzi­wić się, że padli­śmy po 3 minu­tach. Z kolei jako najem­ni­cy, musi­my być świa­do­mi swo­jej roli w zespo­le – bez odpo­wied­nie­go zgra­nia i pozna­nia każ­de­go z boha­te­rów, ich umie­jęt­no­ści i odpo­wied­nich pro­ce­dur w uży­ciu tych­że, cięż­ko będzie cokol­wiek ugrać. Świa­dom tych wyma­gań, pra­wie zawsze zazna­cza­łem, że chcę zagrać bestią w pierw­szej kolej­no­ści, a inne role spy­cha­łem na dal­szy plan.

Dla­cze­go? Otóż kie­dy gram bestią, wygra­na lub prze­gra­na zale­ży wyłącz­nie ode mnie same­go, pod­czas gdy jako najem­nik muszę pole­gać na resz­cie zespo­łu i mieć nadzie­ję, że np. medyk ogar­nie cha­os na polu bitwy, zamiast strze­lać w Golia­tha, nie robiąc mu zupeł­nie nic.

evolve-hunters

Jeśli cho­dzi o try­by gry, to naj­cie­kaw­szym dla mnie jest Ewa­ku­acja, na któ­rą skła­da się pięć poty­czek, jed­na za dru­gą. Po każ­dej roze­gra­nej run­dzie, wygra­na stro­na otrzy­mu­je bonu­sy, któ­re pomo­gą jej w kolej­nej. Dla przy­kła­du, jeśli wygra­ją najem­ni­cy, na mapie poja­wią się wie­życz­ki, któ­re będą strze­lać do bestii, jeśli tak podej­dzie zbyt bli­sko, a jeśli wygra bestia, może to wywo­łać ano­ma­lie pogo­do­we, któ­re zwięk­szą ilość mię­so­żer­nych roślin na mapie. Najem­ni­cy będą musie­li ostroż­niej stą­pać po dżun­gli, by nie paść ich ofia­rą.

Wie­le jadu wyla­ło się na Evo­lve zanim sama gra zosta­ła jesz­cze zapo­wie­dzia­na, a wszyst­ko to za spra­wą wycie­ku infor­ma­cji o DLC, któ­re wyprze­dzi­ły 2K, któ­re nie zdą­ży­ło jesz­cze zapo­wie­dzieć samej pod­staw­ki. Już wte­dy pod­nio­sła się fala hej­tu, że będzie to kolej­na pocię­ta gra, któ­ra będzie wyma­ga­ła inwe­sty­cji dodat­ko­wych pie­nię­dzy, by czer­pać peł­nię rado­ści z roz­gryw­ki. Moje sta­no­wi­sko odno­śnie DLC jest zna­ne od daw­na – jeśli koś chce, niech pła­ci. Jeśli mnie nie stać, nie kupu­ję i nie pła­czę, że inni pła­cą i mają wię­cej.

2K pomy­śla­ło przy­naj­mniej o tym, by nie segre­go­wać gra­czy ze wzglę­du na tych, któ­rzy wyku­pi­li dodat­ko­we beste i boha­te­rów – nadal moż­na grać z ludź­mi, któ­rzy zapła­ci­li za te dodat­ki. I tak może­my wal­czyć ramię w ramię z inny­mi kla­sa­mi najem­ni­ków, bez wzglę­du czy są to posta­cie płat­ne czy też nie, nie tra­cąc przy tym moż­li­wo­ści pod­łą­cze­nia do każ­de­go gra­cza, któ­ry aktu­al­nie szu­ka roz­gryw­ki. Pro­ste, logicz­ne, wygod­ne.

Twór­cy zapo­wie­dzie­li już, że wszyst­kie nowe mapy i try­by roz­gryw­ki będą dar­mo­we, ale by ostu­dzić radość muszę napo­mknąć, że DLC z bestia­mi i boha­te­ra­mi będą kosz­to­wać od 15 dola­rów w górę, a to wca­le nie tak mało. Na szczę­ście nie są to pakie­ty, któ­re TRZEBA kupić, więc każ­dy zagło­su­je swo­im port­fe­lem, czy takie prak­ty­ki mu odpo­wia­da­ją.

9b8322c6-cef0-4fe7-b4f5-0183e2555078

Pomi­mo nie­zbyt pochleb­nych opi­nii wśród nie­któ­rych pol­skich por­ta­li gro­wych, ja bawię się świet­nie i wie­rzę, że Tur­tle Rock Stu­dios nie spo­cznie na lau­rach i zadba o odpo­wied­ni, dar­mo­wy con­tent dla swo­je­go naj­now­sze­go dziec­ka. Nie pozo­sta­je mi nic inne­go jak zachę­ce­nie Was do wysy­ła­nia mi zapro­szeń na Ste­am, dzię­ki cze­mu wspól­nie zapo­lu­je­my na bestię, a jeśli woli­cie od dru­giej stro­ny – może­cie sko­pać mi tyłek, kie­dy będę hasał Kra­ke­nem nad Waszy­mi gło­wa­mi.