Od 3 tygodni dane mi testować najnowszy model krzesła biurowego firmy Dxseat – to polska firma, która szturmem zdobywa coraz więcej rynków i staje się rozpoznawalna nie tylko wśród naszych rodaków.  Parę miesięcy nosiłem się z zamiarem kupna profesjonalnego krzesła biurowego, popularnie zwanym fotelem. Stary, wysłużony już model bardziej przeszkadzał w rozrywce, niż do niej zachęcał, więc siłą rzeczy, jest to spory przeskok jakościowy, który postaram się dogłębnie opisać.

Krzesło dotarło w ciężkiej, prawie 30kg paczce. W środku zastałem bardzo kompaktowo rozmieszczone elementy, które zgodnie z instrukcją należało złożyć samemu. Razem z Olą zabraliśmy się do składania, by po niecałej godzinie, móc zasiąść w gotowej konstrukcji. Tutaj należy się pierwsza pochwała – czas składania jest rewelacyjnie niski, a każdy krok jest dokładnie opisany w instrukcji. Nie ma mowy, by coś źle poskładać lub zapomnieć o jakimś elemencie. Muszę jednak przestrzec, by nie bawić się mechanizmem, który odpowiada za kąt pochylenia oparcia, kiedy takowego jeszcze nie założyliśmy – niechcący wcisnąłem dźwignię i musiałem uciekać z ręką w obawie o uderzenie. Mój błąd, jednak należy przed o tym wspomnieć.

Zrobiliśmy bardzo dokładną dokumentację składania fotela, więc jeśli ktoś jest zainteresowany, znajdzie ją poniżej, w formie foto-story :)

Po złożeniu, przyszedł czas na pierwszy kontakt. Jako dżentelmen, pozwoliłem Oli usiąść pierwszej. Jak sama stwierdziła, nie odda mi już tego fotela i będziemy o niego walczyć. Nie wiedziałem o co jej chodzi dopóki po 15 minutach proszenia sam na nim usiadłem. Może ciężko o obiektywność, kiedy tyłek, krzyż i plecy krzyczą z radości, ale Ola nie kłamała. Podczas mojej wieloletniej kariery jako gracza i choć z komputerem mam styczność od już prawie 20 lat, jeszcze nigdy nie siedziałem na wygodniejszym fotelu. Zdaję sobie sprawę, że profesjonalne, ergonomiczne krzesła biurowe za 4-5 tysięcy mogą przewyższać jakością produkt DXseat, jednak mówimy tu o modelu czterokrotnie tańszym, który jest reklamowany jako produkt dla profesjonalnych graczy, ceniących sobie wygodę.

Chciałbym tu nakreślić, że krzesło nie przysłuży się tylko graczom, lecz każdemu, kto przesiaduje przed komputerem wiele godzin dziennie. Jestem maniakiem gier wszelakich i w swoim życiu robiłem parę głupich rzeczy jak posiadówy przy Counter-Strike’u, Diablo lub League of Legends po 6 godzin non stop. I nie mówię tu o 6 godzinach przeplatanych wizytami w łazience lub w kuchni by coś przekąsić. Siedziałem jednym ciągiem 6 godzin, przykuty do fotela. Kiedy już wstawałem, moje plecy i krzyż wyły z bólu.  Musiałem się kłaść do łóżka lub postać dłuższą chwilę, by nieco unormować sytuację. Na fotelu DXseat, pracowałem zdalnie z domu przez około dwa tygodnie. Nawet podczas dłuższych posiedzeń, kiedy praca przechodziła w wieczorną rozgrywkę, po odejściu od komputera nie czułem żadnego urazu.

Ciężko dobrze zrecenzować tego typu produkt, bowiem dosłownie każde zdanie jest przesycone subiektywizmem. Niektórzy powiedzą, że to efekt placebo i że po wydaniu takiej kwoty każdy będzie chwalił tego typu fotel pod niebiosa, inni powiedzą, że na pewno nie jest aż tak wygodnie i że przesadzam. Ja swoje już na nim przesiedziałem i gdybym miał podejmować decyzję o zakupie czegoś ze sklepów meblowych za 400-500 zł, gdzie obicie nawet obok ekologicznej skóry nie stało, wolałbym dołożyć i kupić coś w stylu DXseat. Najtańsze modele można znaleźć na allegro lub na stronie producenta za 800 zł. Obicie z ekologicznej skóry, twardsze, piankowe wypełnienie i przypominające kubełkowe fotele wykonanie – to wszystko znajdziecie już w najtańszych edycjach.

Zaraz ktoś powie, ze na głowę upadłem i po co wydawać 800 zł na fotel. Otóż jeśli ktoś tak jak ja, spędza przed komputerem co najmniej 12 godzin dziennie, to dla mnie odpowiedź jest prosta. Musi mieć wygodny fotel, który jest w stanie zapewnić mu komfort przez ten czas. To nie jest produkt, który kupuje się raz w roku. Ba, poprzedni fotel służył mi 6 lat zanim skapitulował, co i tak uważam za bardzo krótki okres przydatności do siedzenia. Należy sobie przekalkulować ilość godzin spędzonych na tego typu meblu i pomnożyć przez to, jak bardzo zależy nam, by nasz tyłek nie krzyczał, by już po godzinie wstawać i go rozruszać. Żeby nie było – nie promuję wielogodzinnych posiadówek przed komputerem lub nie ruszanie się z miejsca przez pół dnia. Jednak jak wiemy, często tak właśnie wygląda praca lub rozrywka – człowiek jest w stanie zatracić się w tym co robi i nie zauważać bożego świata wokół siebie.

Po dostosowaniu wysokości i stopnia nachylenia fotela, wysokości, odchylenia i głębokości położenia podłokietników oraz stopnia możliwego odchylania się oparcia [niektórzy wolą płynne poruszanie, inni sztywny kąt], możemy rozsiąść się i poczuć różnicę. Jestem gościnny, więc w ciągu tych 3 tygodni odwiedziło mnie parę osób – wszystkie zgodnie stwierdziły, że rzeczywiście takie rozwiązanie jest wygodne i czuć różnicę pomiędzy tanim krzesłem z IKEI, którego siedzisko i oparcie to cienka siatka, a tym 30kg fotelem, które wygląda jak żywcem wyciągnięte ze Star Treka.

Dodam tylko, że dla każdego znajdzie się coś miłego – producent przewidział modele, które mają różną, określoną odporność na obciążenie. Ja sam do najlżejszych osób nie należę, jednak nawet wypełniając całe siedzisko, czułem się komfortowo. Istnieje również możliwość wydruku na dokładanych zagłówkach własnego logo i kosztuje to zaledwie 100 zł. Co ciekawe, nie jest to stricte wydruk, a wyhaftowany wzór, który z powodzeniem przetrwa niejedno pranie. Wspomniałem też, że oprócz zagłówka, dostajemy poduszkę, która ma za zadanie wypełnić przestrzeń przy naszym krzyżu? Na początku nie byłem do niej przekonany, ale z nią rzeczywiście siedzi się wygodniej.

Muszę jeszcze wspomnieć, że wzorem najlepszych foteli, podłokietniki można podnosić, opuszczać, wychylać w boki i regulować ich długość wprzód i w tył, jak również odsuwać bardziej w bok. Niezależnie od budowy ciała i własnych preferencji, jest to element, który ma najwięcej opcji ustawiania. Jak pokazuje przykład mój i Oli – ile ludzi, tyle ustawień. Ja wolę szerszą odległość od siedziska, przez co mogę wygodnie rozsiąść się podczas grania w Counter-Strike’a, za to ktoś inny może całkowicie opuścić podłokietnik i utrzymywać ręce swobodnie, bez kontaktu z fotelem.

Do tej pory raczej skromnie opisywałem samą budowę urządzenia, bowiem pozwoliłem sobie na pozostawienie tego elementu na sam koniec. Celowo przedłużyłem testy o tydzień, by zobaczyć, czy gdzieś na fotelu nie pojawi się przetarcie lub gdzieś nie puści szew. Gdybyście mnie zobaczyli na żywo, wiedzielibyście, że moja masa to ciężki test dla każdego mebelka i tym bardziej wiedzielibyście, że DXseat był dogłębnie testowany pod kątem wytrzymałości. Do dnia dzisiejszego nie zauważyłem, by stan urządzenia pogorszył się w jakikolwiek sposób. Siedzisko się nie odkształca, szwy trzymają, pianki nie wykazują nieprawidłowości. Kółka nadal kręcą się z ogromną łatwością i sprawiają wrażenie, jakby fotel płynął po panelach i dywanie [oczywiście sporo zależy od faktury dywanu – w moim przypadku jest to zwykły płaski dywan :)].Wykonane są z gumy, nie rysują paneli.

Pomimo skórzanego obicia, nie ma mowy o przyklejeniu się z powodu pocenia. Zarówno na siedzisku jak i na plecach, nie czułem, że kleję się po paru godzinach rozrywki lub pracy. Siedzisko się nie przetarło, a białe, skórzane elementy również pozostały wierne stanowi z dnia zakupu. Biały szew na zagłówku może wprawdzie lekko się odbarwić po jakimś czasie, ale wystarczy wyprać ten element i dalej można cieszyć się dobrze widocznym logo. Od dobrego fotela wymagam tylko dwóch rzeczy – ma być wygodny i trwały. Po czasie spędzonym z DXseat mogę powiedzieć, że spełnia swoje zadanie w 100%. Nigdy nie siedziałem na wygodniejszym fotelu.

Postaram się za parę miesięcy ponownie wrócić do oceny stanu i zaktualizować ten wpis, bowiem jak sam pisałem wcześniej – tego typu fotela nie kupuje się na rok. Jedynym minusem może okazać się cena, bowiem mało kto może wydać lekką ręką ponad 700 zł za fotel, jednak jeśli ktoś tak jak ja, codziennie spędza w nim parę lub paręnaście godzin, na pewno doceni zakup tego właśnie modelu. Tym bardziej, że firma specjalizowała się wcześniej w budowie kubełkowych foteli rajdowych, więc dbałość o najwyższą jakość ma już opanowaną.

Za użyczenie krzesła DXseat S53/XW do recenzji dziękujemy firmie DXseat.pl. Z pełną ofertą firmy zapoznacie się na oficjalnej stronie producenta.